MARIUSZ SIENIEWICZ O "LUBIEWIE"
Witkowski odnawia model "genetowski" - homoseksualizm podszyty
złem, zbrodnią, turpizmem. Pełne melancholii wspomnienia Patrycji i
Lukrecji, pary podstarzałych pedałów, są jedynie słabym makijażem, pod
którym kryje się prawdziwie (?) oblicze (?) homoseksualisty (?). Nie
jestem pewien, gdyż tekst Witkowskiego w jaskrawy sposób przeczy obiegowym
stereotypom i staje w poprzek tolerancji i genderowego dialogu. Oburza,
przeraża, niweluje wszelki odruch heteroseksualnego zrozumienia, a jednocześnie
przekracza granice społecznej obłudy. Jeśli traktować go poważnie, poczucie
humoru wysiada. Tak jak wysiada tolerancja na przystanku zwanym "normalność".