WOJCIECH KUCZOK O "LUBIEWIE"
"Księga ulicy" w całej swej ohydzie jest bodaj najbardziej
autentycznym tekstem. Zdumiewa bezkompromisowym obrazem środowiska emerytowanych
pederastów; to jest wręcz komunonostalgia po pedalsku... Radykalna językowo,
często przekraczająca granice pornografii, ale może właśnie dlatego
tak przejmująca. Witkowski idzie tu w stronę Stasiuka z "Murów
Hebronu", tyle, że przełamuje większe tabu; w machoidalnej Polsce
pisać o "cieleniu" więźniów jest łatwiej niż penetrować środowisko
tanich ciot. I przyznawać się otwarcie do homoseksualnych doświadczeń...
Udało się autorowi wzruszyć obrazem śmierci ludzkiego strzępu, ulicznej
wywłoki, pederasty z HIVem - śmierć Dżesiki, kończąca opowieść jest
mimo wszystko bardziej wstrząsająca, niż odrażająca - wstrząsa przez
zgrozę...