PIOTR ŚLIWIŃSKI O "LUBIEWIE" ("POLITYKA", 5 LUTEGO 2005)

Autor zdaje się mówić odbiorcy: przeżyj ten koszmar bez środków znieczulających, bez upiększeń i powoływania się na wyższe cele, gdyż tylko tak możesz uwolnić się od strachu i uprzedzenia. Krótko: "Lubiewo" to anty-"Edi". Tamten głośny film to była sztuka łatwych pocieszeń, całkowicie bezużyteczna w konfrontacji z rzeczywistością. Witkowski jest uczciwszy.
Witkowski udowadnia ponad wszelką wątpliwość, że potrafi pisać. Nie tylko kręcić cudzymi językami, ale opowiadać i portretować ludzi, stwarzać napięcie, budować bardzo osobliwą aurę, brzydzić, śmieszyć i poruszać. Pod tym względem Witkowski o głowę przerasta Shutego czy Odiję i raczej nie ustępuje Kuczokowi. Powieść jest nierówna, jednak w najlepszych momentach błyskotliwa i przejmująca.