Gazety, tygodniki i TV, słowem-wysokonakładowe media raz na jakiś czas
chcą pokazać, że przestrzegają zasad political correctnest i publikują
jakiś artykuł o gejach. Sprawa jest atrakcyjna, bo temat fikuśny, a
przy okazji można pokazać trochę ładnych ciał, nie mających wiele wspólnego
z autentycznym życiowym mięsem. Nigdy jeszcze, czytając czy oglądając
tego typu materiały, nie miałem wrażenia, że czytam o sobie i swoich
problemach. Są to artykuły nudne i całkowicie zrytualizowane, jak najdalsze
od życiowego doświadczenia, zideologizowane i upolitycznione. Realizacja
tematu ograniczona zostaje w nich do zasygnalizowania haseł takich jak
akcja "Niech nas zobaczą", małżeństwa dla homoseksualistów,
adopcja, Holandia, rzadziej - AIDS, seks z gumą itd. A co najgorsze
- pisane one są przez etatowych dziennikarzy, naturalnie heteryków.
Trudno się dziwić - media ze swej istoty takie już są, że każdy problem
prywatny (mój) zamieniają na polityczny (nie mój) i zamkną w medialnych
hasłach. W konsekwencji zamiast o sobie czytam o akcjach, paradach,
rzucaniu kamieniami. W takich wypadkach mam ochotę - za Świetlickim
- powtórzyć, że "Niczego o nas nie ma w konstytucji". W mediach
mówi się o czymś, co zostało przez te media wykreowane, a w życiu mówi
się o... obciąganiu! Stąd wziął się pomysł napisania książki, w której
konsekwentnie omijałbym wszystkie "medialne" realizacje tematu,
a ufał wyłącznie "gadaniu", historiom opowiadanym prywatnie,
a także własnemu doświadczeniu. Jest to zabieg podobny do tego, jaki
przyświecał Białoszewskiemu, gdy pisał swój "prywatny", "gadany"
Pamiętnik z powstania warszawskiego. Pisząc książkę na temat skrajnie
upolityczniony i zideologizowany, odwołał się Białoszewski wyłącznie
do tego, co widział i słyszał, "spod stołu". To jest właśnie
mój Pamiętnik z powstania pedalskiego i mam nadzieję, że nikt nie będzie
próbował go na powrót "upolitycznić".
Można tu też przypomnieć jedno z założeń pisma "bruLion" -
"niwelować rozziew, jaki istnieje pomiędzy mową publiczną a prywatną!"
Widzieć rolę artysty jako tego, który nie dopuszcza do sytuacji, że
z ambony mówimy o czym innym i innym językiem, zaś w nocy, w domu, przy
wódce, podczas tzw. "rozmowy o życiu" zmieniamy język i zupełnie
inaczej ujmujemy temat. Tak to ujął Gombrowicz w swoich "Dziennikach":
"I nietrudno dostrzec jak (...) cały nasz dorobek kulturalny,
powstały dzięki temu skrywaniu niedojrzałości, będący dziełem ludzi
podciągających się do poziomu, którzy są tylko na zewnątrz swoją mądrością,
powagą, głębią, odpowiedzialnością (przemilczając odwrotną stronę medalu,
nie mogąc jej ujawnić) - jak te wszystkie nasze sztuki, filozofie, moralności
kompromitują nas, albowiem nas przerastają i, dojrzalsze od nas, wtrącają
nas w jakieś wtórne zdziecinnienie. My kulturze naszej nie możemy wewnętrznie
sprostać - to fakt, który dotąd nie został należycie uwzględniony, a
który decyduje o tonacji naszego "życia kulturalnego".
Witold Gombrowicz
O czym to jest?
Boję się jednak, że - jeśli książka ta miałaby zaistnieć w prasie czy
TV - media będą musiały przerobić ją na swoją modłę. To, co prywatne
i jednostkowe - przemilczeć, wydobyć zaś to, czego w rzeczywistości
wcale tam nie ma: Holandię, adopcję, itd. Podłączyć książkę pod "walkę
o prawa", zrobić z niej "manifest", "pierwszą polską
książkę gejowską" itd. W ogóle cokolwiek "pierwszego",
np. "pierwszą tak odważną próbę...", albo "pierwszą polską
książkę queerową". Tymczasem jest to jedynie pierwsza (i ostatnia)
moja książka traktująca nie tyle nawet o pedałach, ile o pewnej ich
części, zwanej potocznie "ciotami", a także o egzotycznych
dla wielu czytelników obyczajach, jakie to środowisko na przestrzeni
lat wytworzyło. Interesuje mnie między innymi, jakie kobiece wzory są
podejmowane i dlaczego akurat te, a nie inne?
Mnie nie interesują geje z klasy średniej, tylko właśnie ci "odrażający,
brudni, źli", bo im została już tylko konfabulacja, język, zmyślenie
i to im musi wystarczyć za cały świat. Geje z klasy średniej mają swoje
stałe związki, domki z ogródkami i kosiarki do trawy, a ci nie mają
zupełnie nic. To podwójny margines społeczny: nie dość, że geje, to
jeszcze ta ich warstwa najbardziej skryminalizowana - złodzieje, prostytutki,
wywłoki. Jeśli już mają pracę, to jest to praca siedząca. Siedzą. Siedząc
więc w byle dyżurce stróża nocnego, w więzieniu czy gdziekolwiek - śnią
i zmyślają o najfantastyczniejszych rzeczach - stąd są tak atrakcyjni
jako postaci literackie. Rzeczywistość, choćby nie wiem jak ohydna,
nic ich nie dotyczy, bo żyją w swoim nierealnym świecie. Nawet, gdy
się obgadują, zaspokajają tylko niespotykaną u innych potrzebę narracji.
Ta pedalska cyganeria ucieka przed szaleństwem w teatr, camp, surrealizm.
Są zbuntowani przeciw społecznym hierarchiom: to, co dla innych ohydne,
dla nich takim nie jest, a świat klasy średniej jawi im w całej swej
różowej beznadziei. Relatywizują więc "ogólnie przyjęty" dobry
gust, "ogólnie szanowane" zasady moralne... Są policzkiem
wymierzonym w to, co totalitarne, ogólne, obowiązujące dla wszystkich
i uświęcone.
Michał Witkowski
ANDRZEJ STASIUK
O "LUBIEWIE" ("ŻYCIE WARSZAWY", 2 LUTEGO 2005)
MARIAN PANKOWSKI O "LUBIEWIE"
Z LISTU DO WYDAWCY
WOJCIECH RUSINEK O "LUBIEWIE"
("FA-art", nr 1 / 2005)
JERZY MADEJSKI O "LUBIEWIE"
("POGRANICZA", nr 1 / 2005)
ANDRZEJ SKRENDO O "LUBIEWIE"
("POGRANICZA", nr 1 / 2005)
ZBIGNIEW JARZĘBOWSKI O "LUBIEWIE"
("POGRANICZA", nr 1 / 2005)
PIOTR KRUPIŃSKI O "LUBIEWIE"
("POGRANICZA", nr 1 / 2005)
INGA IWASIÓW O "LUBIEWIE"
("POGRANICZA", nr 1 / 2005)
MIROSŁAW SPYCHALSKI O "LUBIEWIE"
("FAKT", 2005 nr 10)
DARIUSZ NOWACKI, 03.01.2005,
GAZETA WYBORCZA
"SŁAWOMIR SIEKARKOWSKI
O LUBIEWIE" (IRONIA, LITERATURA, SYSTEM, "GAZETA WYBORCZA",
15,16 STYCZNIA 2005)
MARTA SAWICKA, "WPROST"
30 STYCZNIA 2005, NR 4
KAZIMIERA SZCZUKA O "LUBIEWIE"
("ŻYCIE WARSZAWY", 2 LUTEGO 2005)
KAZIMIERA SZCZUKA O "LUBIEWIE"
("WYDANIE DRUGIE POPRAWIONE", TVN)
PIOTR ŚLIWIŃSKI O "LUBIEWIE"
("POLITYKA", 5 LUTEGO 2005)
JACEK KOCHANOWSKI O "LUBIEWIE"
KINGA DUNIN O "LUBIEWIE"
("TO NASZ CYRK I NASZE CIOTY", "WYSOKIE OBCASY"
29 STYCZNIA 2005)
JAROSŁAW LIPSZYC O "LUBIEWIE"
PRZEMYSŁAW WIŚNIEWSKI O "LUBIEWIE"
("PIERWSZA CIOTA III RP", "TRYBUNA", CZWARTEK, 10
MARCA 2005, DODATEK "IMPULS", str. B-C)
MARTA MIZURO O "LUBIEWIE"
("NOWE KSIĄŻKI", 2005 nr 3)
WOJCIECH WENCEL O "LUBIEWIE"
("NOWE PAŃSTWO", 2005 nr 3)
WOJCIECH BROWARNY O "LUBIEWIE"
("ODRA", 2005 nr 4)
PAWEŁ SITO O "LUBIEWIE"
("DLACZEGO", kwiecień 2005)
KRZYSZTOF UNIŁOWSKI O "LUBIEWIE"
KRZYSZTOF UNIŁOWSKI, "PEDAŁ
- MÓJ BLIŹNI", "OPCJE" 2005, nr 2, s. 12
WOJCIECH KUCZOK O "LUBIEWIE"
PAWEŁ DUNIN-WĄSOWICZ O "LUBIEWIE"
("Lampa", nr 1, 2005)
ARKADIUS (PROJEKTANT MODY) O
"LUBIEWIE"
SŁAWOMIR SHUTY O "LUBIEWIE"
MARIUSZ SIENIEWICZ O "LUBIEWIE"
BŁAŻEJ WARKOCKI O "LUBIEWIE"
ALESSANDRO AMENTA O "LUBIEWIE"
OPINIA CZYTELNIKA Z CZYTELNI
"POLITYKI"
Robert Ostaszewski, "Odrażający,
brudni, źli", "Przekrój" 2005, nr 4, 23 stycznia, s.
72
Kinga Dunin, "To nasz cyrk i nasze cioty", "Wysokie Obcasy",
str. 7
Pani, "Brudne Życie", str. 93
Aleksander Kaczorowski, "Pożegnanie z szaletem", "Polityka"
15 stycznia 2005, s. 60.
Rok 2005 będzie należeć do Witkowskiego.
Magazyn Elle
Marta Cuber, "Pamiętnik z powstania pedalskiego", "Twórczość"
2005, nr 5, s. 122
Piotr Gruszczyński, "Jechać do Lubiewa", "Res Publica
Nowa" 2005, nr 3, s. 136
Paweł Mackiewicz, "Przez uchylone drzwi", "Akcent"
2005, nr 2, s. 129
"Książki. Magazyn Literacki" 2005, nr 4, s. 48
Marcin Pietrzak, "Jednak literatura", "Studium"
2005, nr 3, s. 150
Paweł Dunin-Wąsowicz, "Oldskulowe pikiety", "Lampa"
2005, nr 1
Błażej Warkocki, "Bajka
o trampolinie oraz dobrych i złych gejach", "Portret"
2005, nr 19, s. 214
Książkę
Michała Witkowskiego można zamówić na trzy sposoby:
Można zamówić ją w księgarni internetowej "Merlin",
pod adresem:
http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/394310
Wpłata na konto
Należy wpłacić na konto wydawcy 29 PLN (przelew tradycyjny lub internetowy).
Wydawca pokrywa koszty wysyłki.
Za pobraniem
Można także zamówić książkę za pobraniem i zapłacić na poczcie lub u
listonosza.
Wówczas książka kosztuje 36 PLN (7 PLN koszty pobrania).
Jak zamawiać?
Aby zamówić książkę należy na adres: korporacja@ha.art.pl
wysłać e-maila, który będzie zawierał:
- zamówienie książki (najlepiej w tytule listu)
- określenie ilości zamawianych egzemplarzy
- adres i telefon zamawiającego
- sposób zamówienia (przelew lub za pobraniem; w przypadku przelewu
prosimy o nadesłanie potwierdzenia wpłaty)
Dane wydawcy:
FUNDACJA KRAKOWSKA ALTERNATYWA
ul. Juliusza Lea 6b/9
30-048 Kraków
Konto:
Bank Zachodni WBK S.A. 3 Oddział w Krakowie
81 1090 1665 0000 0001 0261 9615
Zamówienie realizujemy w 24 godziny!