![]() |
|||||||
![]() |
|||||||
|
Michał Witkowski, Margo, Świat Książki 2009, *** 1/2 Witkowski w swojej najnowszej książce ?Margot" w końcu dobrał się do naszych czasów. Perspektywa jak zwykle u tego autora nietypowa, bo współczesność widzimy oczami kobiety kierowcy tira (tytułowa Margot), celebryty (Waldek Mandarynka) i zafascynowanej światem CB radia nastolatki. (św. Asia od Tirówców). Nasza wydawawałoby się nieatrakcyjna współczesność nabiera w tej powieść barw wielonarodowego jarmarku świata tirowców, plasttikowego blichtru telewizyjnego reality show i brunatnej rzeczywistości Polski Z. Autor ?Lubiewa" kreśli dramaty i przygody swoich bohaterów językiem z plotkarskiego portalu, przez co pozornie przekracza granicę powieści popularnej, ale jego wyczucie językowe, znakomita zdolność do tropienia aburdów codzienności i hipnotyzująca wręcz zdolność prowadzenia wartkiej narracji przenoszą tą książkę z orbity literatury brukowej w wyższe piętro literatury pięknej. Siła tej prozy to nie tylko uchwycenie ducha naszych czasów w autorskiej formie i treści, ale przemycenie przy okazji kilka prawd o naszym życiu w sposób daleki od banalności. - Adrian Chorębała
Margot niespodziewanie krytyczna. Nowa książka Witkowskiego Podobno do tej samej rzeki nie wchodzi się dwa razy. Michał Witkowski udowadnia błędność tej maksymy - po raz kolejny pisząc książkę stawia na wypróbowane metody: prezentuje galerię barwnych, niejednoznacznych postaci - trochę dziwolągów, pozornie wykluczonych, jednak tkwiących po uszy w prowincjonalno - ludycznej naszości. Tak było w fenomenalnej, ociekającej nostalgią i perwersją epopei pedalskiej ,,Lubiewo '', wydobywającej na powierzchnię fragment pozornie nieistniejącego wycinka społeczeństwa.Autor dał głos ludziom podwójnie wykluczonym: pierwotnie - poprzez seksualizm nie przystający do powszechnie obowiązujących standardów i powtórnie - poprzez nieumiejętność korzystania z niespodziewanego daru - wolności uzyskanej po upadku PRL-u. Podobną figurę odgrywa pan Hubert, czyli tytułowa ,, Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna - Szczakowej''- niegroźny cinkciarz, niedookreślony seksualnie gawędziarz - mitoman, sierota odchodzącej epoki. ,,Margot'' konsekwentnie korzysta z wypracowanego schematu. Z jedną, istotną różnicą - tym razem opowiadana historia jest bardzo współczesna, wręcz lepi się od medialnej aktualności, bełkocze nowomową ad 2009 ,nieliczne reminiscencje spychając na fabularny margines. ,,Ja tu byłam
Mobile posiadają też własnego patrona/patronkę- Świętą Asię Od Tirowców -współczesną trawestację postaci Św. Krzysztofa. Asia od dzieciństwa przykuta do wózka inwalidzkiego spędza czas na lekturze powieści Williama Whartona, Paulo Coehlo, a przede wszystkim Olgi Tokarczuk, traktując ich dzieła z religijną powagą. Pewnego razu Waldek Jesionka, dla odmiany, to prosty i niewymagający zbyt wiele wiejski chłop. ,,Podpalaliśmy zapalniczką rozkład jazdy, który nas nie dotyczył, bo nigdzie się nie wybieraliśmy'' - wspomina czasy, gdy wystając z kumplami na przystanku PKS współtworzył powołaną do życia przez autora subkulturę - przystankersów. Oczywiście do czasu - wewnętrzny pęd do kariery zmienia go w sztucznie wykreowany twór : Waldi Bacardi Mandaryna to istne monstrum - czerwone dredy, kolczyki, tatuaże, wszechobecne tipsy, mentalne zdebilenie. Zęby bielone photoshopem, ciało pachnące kliniką operacji plastycznych, składające się z pikseli - tak wygląda gwiazda muzyki pop. Autor nie ma litości dla pseudocelebrytów. Warszawka w ,, Margot'' jest pusta i cyniczna - inteligenci ,,przefarbowali się na ludzi medialnych", świadomie zaniżają poziom telewizyjnego szoł manipulując ogłupiałym społeczeństwem. Nieodłączni kreatorzy - nadworni styliści, przegięci fryzjerzy - mówią własnym językiem, coraz bardziej małpim. Pęd do wyścigu szczurów wspomaga nowa forma speeda - końska maść poślizgowa do podków - smarujesz i jedziesz - zaprzęgi czekają w pełnej gotowości. Scenarzyści "Big Brothera" dla rozruszania nudnego programu wpuszczają do programu geja - a nuż czymś zaszokuje. Balon kiczu i chamstwa musi pęknąć - Waldi niczym bohaterowie piosenki ,,Trzej chłopcy''(Pogodno), czy też niczym biblijny syn marnotrawny - pokornie wróci na odmienioną już przez masową kulturę ojcowiznę.W przeciwieństwie do postaci z Pisma Świętego - nie odnajduje ukojenia... Zdawać by się mogło, że Witkowskiemu wyszła ciężka powieść krytyczna - nic bardziej mylnego. Przez cały czas czuć, że autor lubi swoich bohaterów, stara się zrozumieć i oswoić ich perwersyjne fantazje - te 200 stron czyta się lekko i szybko, chociaż nie zawsze przyjemnie. Z niecierpliwością czekam na więcej...
Tiry, święta i nowy posmak mandarynki Rzekomo nic dwa razy się nie zdarza, ale czy na pewno? Niebawem do księgarń trafi najnowsza książka Michała Witkowskiego pt. "Margot". Po wydaniu przed dwoma laty opowieści o "ślunskiej" królowej, autor objawia nam nową monarchinię.
Margot to królowa szos, kierowca tira. Margot to kobieta upadła, która swego upadku się nie wstydzi. Margot to ucieleśnienie pragnień wszystkich kierowców w przepoconych podkoszulkach na ramiączkach, z kabin oklejonych wizerunkami gołych bab. To także efemeryczna postać, którą nie do końca można określić, a którą nazywa głos wewnętrzny: Margot, idź w noc, idź w noc, zatankuj i idź w noc, noc jest największą kurwą (...). Ale zanim Margot pójdzie w noc, poznamy jej historię oraz dwie inne pasjonujące opowieści, które może nijak się ze sobą wiążą, ale są spisane językiem żywym, donośnym i przekonującym. Przaśnym, bulwersującym i niepowtarzalnym. Jakość Witkowskiego gwarantowana! Autor każdą kolejną powieścią daje dowód szczegółowej penetracji środowiska, o jakim pisze. W "Lubiewie" byli to homoseksualiści, "Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej" ukazywała ciułaczy, szmuglerów i wszelkiej maści kombinatorów-dorobkiewiczów. Tym razem Witkowski postanowił pokazać życie codzienne tirowców. Ale czy tylko ich? Przecież "Margot" to iskrząca dowcipem, bezpośrednia, wulgarna i prześmiewcza opowieść o działaniach masowego show businessu, bo jedną z opowiadanych historii jest życiowa droga do sukcesu pseudogwiazdeczki telewizyjnej - Waldka Mandarynki. Mamy w "Margot" także elementy uwspółcześnionej hagiografii, wszak poznamy żywot świętej Asi od Tirowców oraz cuda, będące jej udziałem. Mam wrażenie, że trochę tego wszystkiego tutaj za dużo, że Witkowski nie wie, komu dokładnie dokopać i z kogo się pośmiać, ale myślę, iż ta tematyczna mieszanka czyni z "Margot" powieść tym bardziej ciekawą. Trzeba bowiem zwrócić uwagę także na wykorzystanie motywu Owidiuszowskich metamorfoz. Czy trafne? Trudno powiedzieć. Druga to powieść wydana w tym roku (po "Marzycielu" McEwana), która czerpie z Owidiusza. Przemiany Margot, Asi i Waldka będą mieć znaczenie symboliczne, albowiem cała ta książka od pierwszej do ostatniej strony ulega transformacji i nigdy nie można mieć pewności, czy to, o czym pisze w danej chwili autor, dzieje się naprawdę. Margot niewiele łączy z Małgorzatą de Valais, bo żadna to królowa, a jedynie opuszczone dziewczę z domu dziecka pod Szczecinem, które pewnego dnia postanawia wyruszyć w życiową podróż i po przeżyciu przygód z plażowymi kryminalistami z Międzyzdrojów, staje się przewoźniczką w firmie Mariola Spedition. Tirowiec jest jak pies: śpi w budzie, je z miski i szcza na koła. Tacy są mężczyźni z otoczenia Margot i w takim świecie nasza bohaterka próbuje odnaleźć samą siebie. Margot to femme fatale, ma okazję upaść i upada z ochotą, zwykle pod rozporkiem któregoś z obleśnych kierowców. A kiedy chce być twarda, siada za kierownicą i przecina szosy. Swoim tirem wbija się symbolicznie w życie innych, o których słucha, a potem opowiada. Wspomniana święta Asia to niepełnosprawna dziewczyna, w której życiu odegra wielką rolę zdezelowane CB-radio zakupione na aukcji Allegro. Dzięki radyjku Asia w krótkim czasie stanie się ulubienicą tirowców. To nic, że tak naprawdę dziewczyna jest zezowatym kaszalotem. Dla słuchających ją kierowców to uosobienie piękna, które i drogę wskaże, i zabawi rozmową podczas długiej podróży. Kiedy staje się cud, Asia wstaje z wózka inwalidzkiego i rusza ku swym drogowym przyjaciołom. Tak jak Margot, która idzie w noc... Trzecią ważną postacią jest wiejski przystankers z Suwalszczyzny, dla którego medialny lans jest miłością i rozkoszą. Waldi Mandarynka uosabia tezę o tym, że w dzisiejszym świecie gwiazd wystarczy po prostu być, by znaleźć się wśród nich. Waldek dostaje się do reality show, gdzie spektakularnie próbuje popełnić samobójstwo, a potem znajduje swoje miejsce na wszystkich billboardach i w świadomości masowego odbiorcy. Waldek jest wystylizowany w photoshopie i idealnie wypikselowany, a u jego ramienia wisi Starzejąca Się Gwiazda, która próbuje raz jeszcze błysnąć medialnie. Jaśniejąca gwiazda Waldka zgaśnie jednak tak szybko jak zapłonęła, kiedy podczas imprezy sylwestrowej we Wrocławiu dojdzie do symbolicznego i dosłownego upadku. Poza szaleństwem narracyjnym, dosadnym językiem i wirującymi zdarzeniami, mamy u Witkowskiego specyficzny koktajl z tropów kultury masowej i tej wysokiej. Mamy w "Margot" nawiązania do Foucaulta w mowie kostycznej wychowawczyni domu dziecka, frazę z tytułu powieści Remarque'a w opisie potyczek między tirowcami, obleśnego Mickiewiczowskiego Księdza Marka w stringach, sporo nawiązań do mitologii; mamy także mniej lub bardziej wyraźne postacie i zdarzenia z codziennego świata, który znają czytelnicy kolorowych pisemek i plotkarskich portali internetowych. Zwolennicy Witkowskiego nie będą zawiedzeni "Margot". Może za dużo w tej książce chaosu i przypadkowości, zbyt wiele rubaszności. Witkowski wie, że potrafi pisać w swoim stylu i sprawia wrażenie, jakby z tym swoim stylem lekko przesadził. Tak czy owak "Margot" stanowić będzie źródło rozrywki. I chyba tego przede wszystkim należy oczekiwać od tej książki. Trudno powiedzieć, czy nowa królowa Witkowskiego porwie tak samo jak obleśna Barbara Radziwiłłówna z poprzedniej powieści. Myślę jednak, że warto poznać i ją, i jej historię.
Witkowski i dziwki [+18] http://www.youtube.com/watch?v=GCIVR7ENLX4
Torebeczka damska Do redakcji przysłano wściekle różową torebkę nabijaną brylancikami. - Nie, to chyba nie do działu kultury - nie wierzyliśmy, póki z torebki nie wypadła różowa książka "Margot" Michała Witkowskiego. Po Barbarze Radziwiłłównej i bohaterach "Lubiewa" przyszedł czas na kolejną barwną postać z marginesu - kobietę uprawiającą męski zawód, czyli Margot, kierowcę tira chłodni. Margot lubi od czasu do czasu wcielać się w rolę klasycznej "tirówki", oczywiście w przebraniu, żeby koledzy tirowcy jej nie poznali. Margot jako chłodnia należy do elity, ma najlepsze miejsca w McDonaldzie, niżej w hierarchii znajdują się kierowcy cystern, lawet czy kontenerów. Towarzystwo zna się dobrze, wszak spotyka się ciągle na postojach. Margot unika pewnej lesbijki-tirowca, a postacią kultową w tym środowisku jest niejaka Asia zwana Świętą, której głos słyszą tirowcy co noc w CB-radio. Gawęda Margot, jak to u Witkowskiego, płynie wartko i z humorem, przetykana udanymi parodiami a to Masłowskiej, a to Tokarczuk, a to Radia Maryja. Trochę trudno uwierzyć, że z delikatnej, skrzywdzonej dziewczynki powstała twarda Margot, która nocami, w peruce, oddaje się międzynarodowemu tłumowi kierowców, ale co tam, opowieść niesie nas jak po niemieckiej autostradzie. Nagle jednak hamujemy z piskiem i rozpoczyna się drugi wątek, historia Waldka Mandarynki, gwiazdora w typie Michała Wiśniewskiego, który z prostego chłopaka ze wsi przeistacza się w celebrytę z warszawki. Z tej opowieści nawet nie sama metamorfoza jest najciekawsza, ale opis sylwestra z udziałem gwiazd na rynku we Wrocławiu. Najpierw przygotowania za kulisami: styliści, fryzurki, stroje, choreografia - Witkowski mistrzowsko wychwytuje języki środowiskowe, a czytelnik marzy, żeby usłyszeć te fragmenty przez niego czytane (audiobook bardzo oczekiwany). A potem sam występ, zaskoczenia i niespodzianki. A jednak Waldek czy Margot jako bohaterowie nie mają tej siły co Barbara Radziwiłłówna i jej opowieść o polskiej transformacji. Tym razem wyszła Witkowskiemu opowieść - torebeczka z plastiku - pojemna, przyjemna, ale i leciutka, żarcik, ot zabawa. Parodia celebryckiego światka, ale i dowód na jego siłę uwodzenia.
Maskarada i chichot "Rozbuchany język, niezwykła pomysłowość i zmysł gawędziarski sprawiają, że powieści Michała Witkowskiego czyta się zachłannie i z rozkoszą. Nawet wówczas, kiedy autor "Lubiewa" niczego ciekawego nam nie mówi. Tylko pięknie nas bałamuci"
Ukazała się kolejna recenzja "Margot"! Piotr Kępiński
Dama z łasiczką, kawaler z pudelkiem. Tekst Marka Zaleskiego o Margot!!! Nowa powieść Michała Witkowskiego opowiada o nas - mutantach żyjących w wielu rzeczywistościach i niepotrafiących z żadnej zrezygnować Najnowsza powieść Michała Witkowskiego opatrzona została mottem z ?Metamorfoz" Owidiusza: ?W nową postać zmienione chcę opiewać ciała". Opowiada o ludziach, którzy gwałtownie się przepoczwarzają, o Polsce i całej tej części Europy, która zmienia swój kształt: wiary, nawyki, kryteria osądu, potrzeby i upodobania. Kto jest kim w Polsce Anno Domini 2009? I co to znaczy być sobą? Tytułowa bohaterka, niegdysiejsza sierotka Marysia, teraz uprawia bardzo męski zawód i, jak na jeżdżącego na międzynarodowych trasach kierowcę tira przystało, ma wielki ambit na przydrożnych facetów. Drugi bohater to Waldek Mandarynka alias Waldi, chłopiec z głębokiej prowincji robiący karierę w Big Brotherze, a wkrótce wielka gwiazda estrady i telewizji. Spotykają się nieoczekiwanie na plebanii u księdza-biznesmena, twórcy rozrywkowo-medycznego imperium, do którego przyprowadzi Margot na komputerowe egzorcyzmy jej znajomy z hotelu (pralni pieniędzy wielkiego mafioso). Prócz tej dwójki powieść wypełnia cała galeria postaci pobocznych: Asia - nowa polska święta prowadząca radiowe rozmowy, Czarna Greta - lesbijka będąca wcieleniem machismo, kochanka Waldiego, czyli Starzejąca Się z Wdziękiem Gwiazda, uosabiający nowe elity tłumek ludzi z telewizji i show-biznesu. Wszyscy oni wypełniają karty świata Witkowskiego, współczesnego Grand Guignol z zatartymi granicami sacrum i profanum. Maskarada uprawiana w tej powieści jest czytelna: pierwowzory powieściowych postaci bez najmniejszych trudności rozpozna także ten czytelnik, który nie jest wielbicielem tabloidów (głównie zresztą dlatego, że dziś wszystkie gazety do tabloidów się upodobniły). Dziś nic nie jest identyczne tylko ze sobą. ?Dwa w jednym" to obecnie minimalistyczna wersja powszechnie obowiązującej formuły. Także w tej książce. Jest ona socjologiczną diagnozą i zarazem literaturą pop. Rzecz nie w tym, że na co dzień żyjemy w rozmaitych rzeczywistościach, raczej w tym, że z żadnej już nie potrafimy zrezygnować. Świetnie znajdujemy się jako wielbiciele damy z łasiczką i internetowego Pudelka, czytelnicy Kafki i blogów. Zostaliśmy zmutowani. Autor to wie i robi koncesje. Ma być i strasznie, i śmiesznie, mądrze i głupio, pięknie i banalnie, i materialnie, i ulotnie. Obowiązuje zasada telewizyjnego show i qui pro quo znanego z szekspirowskich przebieranek. Ale świat pędzi. Czy my, czytelnicy tej książki, podobnie jak jej bohaterowie, nie jesteśmy już gdzie indziej, aniżeli nam (i im) się wydaje? Waldek, mimowolny uciekinier z tamtego wspaniałego świata, stojący na powrót na przystanku autobusowym w swojej wiosce, jak na progu do kolejnego świata, zagubiony w jakimś limbo, zdaje się uosabiać tę nową kondycję. Jeszcze nie koniec przygód Waldka, i nie koniec przygód Margot. Nie ma końca feerii przemian. ?Margot" czyta się świetnie, może nazbyt dobrze. Dla mnie jednak literackie tour de force Michała Witkowskiego to ciągle ?Lubiewo", powieść o homoseksualnym podziemiu w komunistycznej Polsce i początkach kultury gejowskiej w Polsce dzisiejszej. Tam postaci były sobą i wyjęzyczały się na swój własny sposób, tutaj są kukiełkami: stylizowane i mówiące trochę rolą z sitcomu. Cóż, medium is the message. Do czasu. Pod koniec powieść zaczyna się na nowo. Waldek-kukiełka może odzyska głos, nienasycona Margot rusza w nową rajzę. W tej i w poprzednich swoich książkach, Witkowski objawił się jako świetny obserwator realiów obyczajowych, piewca świata w dobie wielkiej transformacji, obdarzony humorem wolnym od inteligenckiego szyderczego zgryzu, kronikarz czasu końca paradygmatów i trwałych tożsamości, świata triumfujących nieoczywistości. Perypetie jego bohaterów wynikłe z inności ich seksualnych orientacji traktować można jako metaforę zmian podminowujących to, co dla wszystkich pewne i - zdawać by się mogło - uniwersalne. Tymczasem uniwersalne jest tylko pragnienie, by się wyjęzyczyć, przedstawić, zaistnieć. Za wszelką cenę. Marek Zaleski, ur. 1952, pracuje w Instytucie Badań Literackich PAN oraz w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW. Ostatnio wydał książkę ?Echa idylli" (2007), za którą dostał Nagrodę im. Kazimierza Wyki.
Michał Witkowski o swojej najnowszej książce. http://www.youtube.com/watch?v=AcWKpFxEIhg Uwaga! Witkowski miał wypadek! http://www.youtube.com/watch?v=YeJbeaShHcM Michał Witkowski jest na facebooku! http://www.facebook.com/pages/Micha-Witkowski/132706923901 Kochani!
Czytanie Witkowskiego i Dehnela jest tak obciachowe, jak głosowanie na PO! http://migal.salon24.pl/118986,snobizm-na-po-milego-rechotu-panie-jourdain Głosowanie na PO w tym właśnie celu jest tak obciachowe jak: -słuchanie Rubika i jazzowych kolęd
Press Pack Margot! Citylight "Margot"
Koszulki reklamowe "Margot"
MW robi badania terenowe do książki o tirach!
Już 25 sierpnia 2009- "Margot" Frankfurter Allgemeine Zeitung
Frankfurter Allgemeine
Zeitung Książka
Lata 2007
Lubiewo
wyszło w Finlandii! |
||||||