Konkursy fotograficzne są dobrą okazją, aby przekonać się jak w danym czasie wygląda powszechna recepcja fotografii. Trafiają tu prace ukazujące to, co interesuje fotoamatorów i jak korzystają oni z dostępnych technik obrazowania. Z drugiej strony często nadsyłają swoje prace osoby starające się opanować tę dziedzinę profesjonalnie, studenci szkół artystycznych, albo ci, którzy już funkcjonują jako fotografowie-artyści. Nie jest to jeszcze co prawda pełna konfrontacja wszystkich sposobów posługiwania się fotografią, ale przy ferowaniu ocen trzeba porównywać ze sobą dzieła bardzo odmienne w koncepcjach twórczych. Przeglądając realizacje w klasycznych technikach fotografii, dzieła wykonane na różnych podłożach, operujące językiem fotoreportażu, jak i przetwarzane komputerowo dla stworzenia wyobrażeniowych światów, jury poszukuje przede wszystkim dobrze skonstruowanej wypowiedzi świadczącej o wykrystalizowanej indywidualności autora. Trzeba pogodzić się z tym, że powszechne myślenie o fotografii przybiera coraz swobodniejszą formę, a z drugiej strony widać, że myślenie to jest coraz bardziej uwarunkowane tym, jak funkcjonują obrazy w masowych mediach. Najczęściej jest to strategia uwodzenia wizualną atrakcyjnością, podczas gdy krytyczna analiza środków przekazu nie jest obecnie czymś pociągającym. Ciekawe czy sprawdzi się teza Vilema Flussera, który dwie dekady temu (w książce „Ku filozofii fotografii”) prognozował, że jedyną możliwością wyzwolenia się jednostek spod dyktatu stechnicyzowanego świata jest demaskowanie estetycznych recept jakich ten świat dostarcza. Być może jednak okaże się, że sfera emocjonalna uwalniana w aktualnej różnorodności estetyki także otwiera wiele możliwości.
W tym roku nie było tak dobrej realizacji w typie fotoreportażu jak ta, która wygrała w poprzedniej edycji Konfrontacji, ale pojawiły się bardzo ciekawe prace o charakterze inscenizacji. Pierwszą nagrodę zdobyła Katarzyna Kostrzewa, której cykl przedstawiający zanurzone w wodzie modelki uwiódł jury znakomitym wyczuciem barwy i oniryczną ekspresją form przedstawionych na przeźroczystych foliach. Drugą nagrodę zdobyła praca Arkadiusza Piętaka, nie ustępująca poziomem pierwszej, chociaż bardzo odmienna. Poprzez pięć autoportretów autor wyraził złożoną egzystencjalną refleksję, nadając jej imponujący wizualny wyraz. Trzecią nagrodę zdobył cykl „uczłowieczonych” przydrożnych kamieni Magdaleny Kulawiak, dowcipny i oszczędny w środkach. Wyróżniona praca Daniela Adamskiego to z kolei rodzaj publicystycznego żartu w kontekście aktualnych problemów polityki.
Jak zwykle problemem dla wielu autorów było stworzenie logicznego i kreatywnego zestawu, co jest regulaminowym wymogiem. Być może warto się zastanowić nad jego uelastycznieniem. Idea zestawów, która wywodzi się z lat 1970-tych i wspierała wówczas przełamywanie formalnych konwencji w fotografii artystycznej, nie pełni już takiej funkcji. Otwartość formuły fotografii nie ma dzisiaj właściwie żadnego limitu. Narracyjność i seryjność może się przejawiać w inny sposób niż zestaw 3-5 fotografii, a wiele prac nie wymaga przestrzennego rozwinięcia. Z pewnością prace, które reprezentują wyższą świadomość przekazu istotnych treści, będą i tak zauważane, a dobrze zrobiony zestaw raczej przewyższy pojedynczy obraz.
Adam Sobota

