Nudyzm danych 
   Wywiad z 0100101110101101.ORG na temat "Dzielenia_się_życiem" (life_sharing)
   prowadzący Matthew Fuller

Matthew Fuller:   W tekście opisującym projekt powiedzieliście: "Komputer wraz z upływem czasu
 coraz bardziej upodabnia się do mózgu właściciela ".  Czy chodzi wam o to, że po pewnym czasie
 każda kolekcja nie ważne czego ( książki, półki w łazience  wypełnione  odmładzającymi kosmety-
 kami wykorzystanymi tylko do połowy; pudełka zabawek, itd.) staje się materiałem, na podstawie
 którego można ekstrapolować ocenę i uogólnienia dotyczące danej osoby? Czy też może idziecie
 jeszcze  dalej  sugerując,  że  w  tym  powiększeniu  człowieka  przez  komputer,  ta  szczególna 
 kolekcja  obiektów  zawierających  dane  stanowi  przynajmniej  jeden  ze  środków  za  pomocą 
 którego człowiek "nimi" się staje.

0100101110101101.ORG:     Komputer   w   coraz  mniejszym  stopniu  stanowi  narzędzie  pracy. 
 Z komputerem  dzielimy się  czasem,  przestrzenią,  pamięcią,  projektami, ale  przede wszystkim 
 osobistymi  związkami.  I  ta  rzeka  informacji  przechodzi  przez  komputer  - cała nasza kultura 
 wkrótce zostanie przedstawiona w formie cyfrowej. Uzyskanie swobodnego dostępu do czyjegoś
 komputera  oznacza  to  samo  co  dostęp do czyjejś osobowości. Nam jednak nie zależy na tym, 
 aby  użytkownik  " badał  osobowość  0100101110101101.ORG ",  chodz  raczej  o  dzielenie  się 
 źródłami, jest to kwestia bardziej polityczna niż z gatunku psychologii.
    "W dzieleniu_się_życiem"  0100101110101101.ORG  odkrywa swój mechanizm. Uwalnia swoje 
 jestestwo i wszystkie  związane  z  nim  funkcje, w  taki sam  sposób, w jaki programista uwalnia 
 kod źródłowy ich oprogramowania. Nie jest to po prostu pokaz. Ani nic podobnego do Jennicam*.
 Użytkownik  może  skorzystać  z  tego,  co  znajdzie  w naszym  komputerze.  A  więc  nie tylko 
 dokumentów  i  oprogramowania,  ale  również  mechanizmów,  które  zarządzają  i  podtrzymują 
 0100101110101101.ORG:  związki  z  siecią,  strategie,  taktykę  i  różne  chwyty,  kontakty 
 z  instytucjami,   dostęp   do  funduszy,   wpływające  i  wypływające   pieniądze.  A  wszystkim
 trzeba podzielić się w taki sposób, aby  użytkownik dostał do badania coś na kształt precedensu
 prawnego. Konkretna wiedza wynikająca z takiego uczenia się -zwyczajowo uznana za "osobistą" 
 - może zostać zmieniona w broń, narzędzie, które można użyć ponownie.

M. F.:   Idąc  dalej  tym  tropem grupa I/O/D posługuje się sloganem: "Koniec z antropomorfizacją 
 ludzi przez komputery."  Chodzi  nam  o to, że wzór "personalizacji", który użytkownicy odciskają 
 na swoich komputerach już wcześniej zostaje wyczyszczony i sformatowany przez programistów.
 Osoba, którą komputer osobisty może wziąć pod uwagę to raczej ograniczona wersja tego, czym 
 moglibyśmy być my i komputery. Jakie są w tym kontekście konsekwencje stania się częścią sieci?

0...1.ORG:  "Dzielenie_się_życiem" to postęp w porównaniu do tradycyjnej "Antropomorfizacji ludzi
 przez komputery."  Jedną  z  idei  leżących  u  podstawy  "Dzielenia_się_życiem"  jest  dosłownie 
 zniesienie  jednego  z  poziomów  symulacji, który oddziela jednego użytkownika od drugiego, czyli 
 witryny www.  Za  wyjątkiem  bardzo  rzadkich  przypadków witryna to interfejs czyli techniczny 
 punkt  styczności,  który  ułatwia  wymianę  między  uczestnikami czyniąc zawartość "łatwiejszą" 
 w użyciu.  Taką  trywializację  określa się mianem "przyjazne dla użytkownika" i często inspiracją 
 jest  tutaj  papier:  format papieru,  spis  alfabetycznym,  itd.  "Dzielenie_się_życiem"  proponuje 
 głębszy  związek.  To  jak  "język  z  niższego poziomu",  który  znosi  tę  symulację,  pozwalając 
 użytkownikowi  bezpośrednio  wejść  do  czyjegoś  komputera, wykorzystać  dane w ich własnej 
 czasoprzestrzeni. 
               Zniesienie  tej  symulacji  stwarza  wiele  możliwości wykorzystania danych zawartych 
 w komputerze.  Jednak  jeśli  ktoś  sądzi, że można  całkowicie  uniknąć symulacji to jest naiwny. 
 W końcu  każdy  język  jest symboliczny, nieważne czy programujący, czy też nie. Język istnieje 
 jako pośrednik, który  ma  ułatwić  komunikowanie  się.  Witryny internetowe uaktualnia się tylko 
 okresowo,  zwykle  via  ftp.   W  czasie  rzeczywistym  zasadnicza  zawartości internetu nie jest 
 dostępna.  Od chwili  wyprodukowania pliku (informacyjnego, obrazu lub dźwięku) do chwili kiedy
 jest  on  naprawdę  dostępny  w  sieci:   czas  sformatowania  i  załadowania,  występują  duże
 'opóźnienia'  w  czasie.  "Dzielenie_się_życiem"  unika takiego 'opóźnienia' umożliwiając dostęp do 
 swojej  zawartości  w  czasie  rzeczywistym.  Użytkownik  może  nawet  wcześniej  niż 
 0100101110101101.ORG poznać niektóre dane (np. adresy poczty elektronicznej lub logi operacji)
 podłączając się do "Dzielenia_się_życiem" kiedy nie jesteśmy przy komputerze.

M. F.:  W porównaniu do projektu, który generując mit o serbskim artyście Darko Maver uaktywnił
 wielowątkową  mistyfikację  w  świecie  artystycznym,  ta  praca wydaje się być bardzo łagodna 
 i stwarzająca  ułudę, że  wystarczy  prosta  interwencja  (która  jest  mile  widziana).  Wyraźnie 
 w większym stopniu wypływa  ona  z  waszej  działalności  polegającej  na  duplikowaniu  danych 
 z  różnych  artystycznych  stron  internetowych.  Ot  zmienia  dane,  przenosząc  je  z  jednego 
 kontekstu  dostępności  do  innego,  po prostu  wystawia  na przetarg dane z naszych własnych 
 komputerów. Te projekty  zdają się  oferować taką formę dzieła, w której przedstawienie nie jest 
 tak  ważne  jak  bezpośrednie  tworzenie  nowych   układów   zbudowanych  ze  wzorów  życia,
 dostępności  danych, itd. Jakie możliwości stwarza działanie w taki sposób? 

0...1.ORG:  Jak dotąd  0100101110101101.ORG  atakowało to, co w zasadzie  wydawało się stać 
 w sprzeczności  z rozwojem  sieci, czyli  produkcje  kulturalne i niedostępność informacji.  Strony 
 internetowe,  na  których  się  koncentrowaliśmy  nie stanowiły  celu  ataku  same w sobie, były 
 instrumentami  służącymi  do  uwypuklenia  paradoksów  sieci.  Na  przykład  duplikacja  hell.com 
 sprowokowała radykalną zmianę ich podejścia, unikają teraz zabezpieczenia hasłem  oraz metody
 płacenia  za  oglądanie.   "Dzielenie_się_życiem"  oznacza  wprowadzenie  do  obrotu  przez 010-
 0101110101101.ORG wersję programu 2.0. Innymi słowy, przechodzimy  od  postawy  krytycznej
 do pozytywnej. Od tej chwili  będziemy proponować nowe sposoby produkcji i dystrybucji kultury,
 uzupełniając  modele  istniejące  o  alternatywne,  łącząc  kulturowe,  polityczne  i  komercyjne 
 aspekty życia. "Dzielenie_się_życiem" to nie koniec. To środek działania.
   
M. F.:  Projek   "Dzielenie_się_życiem"  wyraźnie  sugeruje  naruszenie  granicy  pomiędzy  życiem 
 prywatnym a publicznym  i  pomiędzy  danymi osobowymi  a publicznymi. Czy pociąga to za sobą 
 jakieś ryzyko? A może całkowicie wyczyściliście, a nawet sfabrykowali dane, które udostępniacie?
 Jaki  wpływ  na  sposób  w jaki  pracujecie,  kontaktujecie się i ogólnie żyjecie ma takie otwarcie 
 procesu?

0...1.ORG:   "Dzielenie_się_życiem" to 0100101110101101.ORG. To  jest jego dysk twardy w pełni 
 opublikowany,  widzialny  dla  każdego i dla każdego do odtworzenia - własność publiczna. Grupa 
 0100101110101101.ORG  nie  będzie  produkowała  zasobów  będących  jedynie  "zawartością" 
 z wyjątkiem  sytuacji,  gdzie  jest to technicznie niezbędne. Wykorzystamy komputer tak, jak to 
 zawsze robiliśmy. Oczywiście nie można ignorować faktu,  że  jesteśmy  tak  "otworzeni".  Każde 
 połączenie  wewnętrzne  lub  zewnętrzne  modyfikuje  całą  strukturę,  w ten sposób wywierając 
 wpływ na sam projekt, np. w sposobie działania i wyrażania.
       Weź pod uwagę narastającą tendencję do wdzierania się w prywatną sferę życia - nie tylko
 przez duże korporacje - i wysiłki ludzi próbujących zachować swoją prywatność. 010010111010-
 1101.ORG  gorąco  wierzy  w to,  że prywatność to bariera,  którą trzeba  obalić. "Dzielenie_się_
 życiem"  należy  traktować jako  dowód  ad  absurdum.  Idea  prywatności  sama  w  sobie  jest 
 przestarzała. Komputer podłączony do sieci stanowi instrument umożliwiający swobodny przepływ 
 informacji.  Takie jest jego zadanie.  Więc  każda  rzecz,  która  blokuje  ten swobodny przepływ 
 zostanie uznana  za przeszkodę do usunięcia.  0100101110101101.ORG  rozwiązuje  ten  dualizm 
 pomiędzy własnością publiczną i prywatną. Proponujemy model empiryczny promujący nieskrępo-
 waną  dystrybucję  wiedzy, która z kolei jednocześnie prowadzi do jego pełnego rozkwitu. Od tej 
 pory  produktem  oferowanym  przez   0100101110101101.ORG  jest  jej  własna  widzialność. 
 "Dzielenie_się_życiem"  to  korzeń,  z  którego z czasem wyrosną inne usługi, a wszystkie mające 
 na celu  pokazanie  stopnia w jakim nasze życie może być monitorowane. Na swój temat chcemy 
 pokazać wszelkie możliwe formy danych: oprócz formy przeźroczystości dysku twardego, również
 analizę transakcji ekonomicznych czyli wykorzystanie kart kredytowych;fizycznych przemieszczeń;
 zakupy.  0100101110101101.ORG  zaprezentuje  ogromną  ilość  informacji jakie  można  zebrać 
 o jednej osobie we współczesnym świecie.

M. F.:  Idąc dalej tym tropem niektóre materiały to stosunkowo intymne informacje - na przykład 
 sposoby unikania służby wojskowej. W jaki sposób te formy informacji osobowych stoją w sprze-
 czności z anonimową zbiorową formą wypowiedzi, którą przyjęliście jako grupa?

0...1.ORG:  Wszystko wskazuje na  to, że po uruchomieniu "Dzielenia_się_życiem" nasza anonimo-
 wość  zaniknie:  w naszych  komputerach  jest dużo dokumentów, listów elektronicznych i umów, 
 które zawierają nasze prawdziwe nazwiska. Jednak  w  każdym  przypadku "Dzielenie_się_życiem" 
 stanowi  priorytet nad wszystkim pozostałym, w tym przypadku anonimowością. W tym systemie
 operacyjnym może przebiegać  nieograniczona  liczba  różnych  funkcji, nigdy w pełni nie obejmu-
 jących  tej  jednej.  Niestety  wojna  na  tajemnice  (kryptografia, anonimowość itd.)  toczy  się 
 na straconych pozycjach. Wielkie korporacje zawsze będą dysponowały bardziej wyrafinowanymi
 środkami niż przeciętny użytkownik, większymi  możliwościami  obliczeniowymi,  większą  kontrolą
 przez  satelity.  Anonimowość  można  zachować  tylko  na  płytkim  poziomie.  Po przekroczeniu 
 pewnego pułapu nie jest to możliwe. Każda  transakcja  ekonomiczna,  każdy zakup lub sprzedaż,
 każdy  związek  międzyludzki zostaje potwierdzony dokumentem. Im bardziej to nasze społeczeń-
 stwo uzależni się od komputerów , tym bardziej ten proces będzie ułatwiony.
          Prawdziwie mocną stroną 0100101110101101.ORG jest jej widzialność. Jedynym sposobem 
 uniknięcia kontroli jest zalew danych -nagromadzenie i multiplikowanie danych do takiego stopnia,
 w którym stają się one  bardzo  trudne  do  wyizolowania i zinterpretowania.  Za  każdym  razem 
 kiedy  włączasz  swój komputer, naciskasz  jakiś klawisz, zapisujesz jakiś plik, gdzieś w labiryncie 
 twojego komputera coś zostaje automatycznie zapisane. Wszystko jest zalogowane. 
        W systemie takim jak Linux to jest widoczne. Musisz tylko popatrzeć na historię zdarzeń lub 
 rejestr dostępu. Potencjalnie każdą akcję można otworzenia z absolutną precyzją. I nad tym 
 trzeba się zastanowić.
        0100101110101101.ORG wykorzystuje i ukazuje estetykę tego przepływu danych. Funkcjo-
 nalność  komputera  należy  do kategorii  jakości estetycznych: piękno konfiguracji, skuteczność 
 oprogramowania,  bezpieczeństw o  systemu,  dystrybucja  danych -  one  wszystkie  stanowią 
 charakterystyczne cechy nowego piękna. "Dzielenie_się_życiem" to efekt codziennego przestrze-
 gania  dyscypliny  estetycznej.  To  urzeczywistnienie  idei  "całościowego  dzieła  sztuki" - 
 gesamtkunstwerk - innymi słowy snu o modelowaniu rzeczywistości na drodze kanonów 
 estetycznych.

M. F.:  Czy chcecie, aby "Dzielenie_się_życiem" stało się systemem rozciągliwym czyli takim,
  który mogą przejąć inni ludzie, czy też jest to jednorazowa historia?

0...1.ORG:  Rozprzestrzenianie się "Dzielenia_się_życiem" wśród osób pragnących go zaadaptować
 jako system operacyjny jest  oczywiście  jedną  z  jego  możliwości.  Jednak  pełne  dzielenie się 
 swoim  komputerem  dzisiaj  nie  jest  łatwe  do  zrealizowania. Chcąc w pełni podzielić się swoim 
 komputerem potrzebujesz serwera i wyjątkowo drogich szybkich łączy w sieci.  Niektóre systemy
 operacyjne i oprogramowania (tj.MacOs9, Napster i Gnutella) rozwijają te możliwości dzielenia się.
 W  tej chwili  największym  problemem technicznym jest  koszt linii telefonicznych. Można jednak 
 przewidzieć, że wkrótce te koszty w większym stopniu będą w zasięgu przeciętnego użytkownika.
 (jak miało to miejsce w przypadku łączy modemowych.)

M. F.: "W dzieleniu_się_życiem" odwołujecie się do powszechnej licencji GNU Public Licence (GPL),
 szczególnej formy licencjonowania  oprogramowania stworzonej  przez Free Software Foundation. 
 Niniejsza  licencja  zezwala  użytkownikom  części  kodu  na  wprowadzanie  do  niego  zmian - 
 przystosowanie  do  własnych potrzeb - o ile zmiany przez nich wprowadzone będą dostępne dla
 innych  użytkowników  i  nie  "zamkną"  kodu  podczas  jego  rozwoju.  GPL  t o dokument,  który 
 wzbudził zainteresowanie poza kręgami programistów stając się punktem odniesienia do kolejnych
 prac  nad  autorstwem  zbiorowym  i  otwartym,  nad  redefinicją prawa autorskiego, własnością
 intelektualną itd.
 Chciałbym Was prosić o skomentowanie właśnie tego szczególnego statusu GPL jako dokumentu.
 Forma  GPL  zdaje się powstać w punkcie skrzyżowania się dwóch odmiennych sił dynamiki, które
 Toni  Negri  w  innymi  kontekście  nazywa  "władzą  ustawodawczą"  i  "władzą  konstytucyjną". 
 GPL  to  techniczna  forma  dokumentu, która  stanowi podstawy dla pewnego wachlarza prakty-
 cznych  zasad  postępowania.  Jako  forma  władzy  ustawodawczej  jest  zarówno manifestacją 
 płodności  współpracy  i - w obecnych czasach - wywrotową wersją formy własności. 
  Jednocześnie istniejąc po prostu w formie licencji, kontraktu, GPL zawierza ukonstytuowanej sile
 społecznego  zastoju i normalizacji.  Wspiera się  na natychmiastowym  odwołaniu się  do prawa. 
 To jej  druga strona, która tak  dobrze  łączy się z determinacją, aby traktować oprogramowanie 
 jako  po prostu  jeszcze jeden  wariant kapitalistycznej  formy  własności, a  GPL  po prostu jako 
 bardziej użyteczny środek do generowania takiej własności.
    Z drugiej strony władza ustawodawcza to amorficzna i dwuznaczna władza nad zmianami, nad 
 społeczeństwem  w  procesie  mutacji  (a  to  natychmiast  oznacza, że  obejmuje  ona  również 
 wschodzące  warstwy  burżuazji,  czyli to  co innowacyjne i uwodzicielskie w retorycznej figurze 
 "biznesmen",  szczególnie  na  przykład  w  połączeniu  z  ideą  handlu  przez  internet). Zdaniem 
 Toniego Negri pomiędzy  władzą ustawodawczą a władzą konstytucyjną nie istnieje żadna trwała
 ugoda.  Na wyższej  płaszczyźnie porozumienia nie ma żadnej syntezy. Podejrzewam, że tu kryje
 się  coś  więcej,  coś nadchodzi,  jakieś  nowe  mutacje,  więcej  przestrzeni  dla  tej  dogłębnej 
 wynalazczości,  która  powoduje,  że  GPL  i  inne  podobne systemy stają się na tyle atrakcyjne, 
 aby  potraktować  je  jako modele do rozwoju w innych kontekstach. W związku z tym chciałbym
 się zapytać o parę spraw. 
        Po  pierwsze,  czy GPL  w  opisie  projektu  "Dzielenie_się_życiem"  została  użyta w sposób 
 dosłowny czy też  (oprócz użycia w projekcie oprogramowania wyraźnie objętego  albo GPL, albo 
 licencjami dla źródeł otwartych) to bardziej aluzja?  Jeśli tak, to jakiemu celowi ma służyć użycie
 GPL? Co się pod tym kryje? 
 (W przypadku "Dzielenia_się_życiem" i innych projektów, podejrzewam, że chociaż oni korzystają
 z GPL jako "modelu", mogą zrobić tak naprawdę coś raczej odmiennego, raczej coś więcej. 
 Jednym ze sposobów w jaki to się dzieje to polega na tym, że oni nie odwołują się do Prawa jako
 podstawowego warunku ich funkcjonowania. W tym miejscu chodzi mi o Prawo w jego podwójnym
 znaczeniu, czyli "prawo wyłączne" zgodnie z którym GPL jest raczej widziana jako coś transcen-
 dentalnie poprawne w niektórych kręgach, niż jako coś działającego w określonym kontekście 
 historycznym; i bardziej bezpośrednie znaczenie jako, że istnieje w formie prawnego dokumentu,
 oferuje państwu jakąś ścieżkę do tego najwyraźniej "luźno" zbudowanego związku.)

0...1.ORG: Wykorzystanie Linuxa jako systemu operacyjnego i konsekwentnie licencji GPL nie jest
 absolutnie żadną aluzją, ale wynikiem politycznych wyborów, czynników prawnych i technicznych.
 Przede wszystkim musimy pewne rzeczy rozróżnić. Otóż dzielenie_się_życiem zawiera materiały 
 wyprodukowane zgodnie z trzema różnymi licencjami:
  •   GPL - czyli GNU licencję powszechnego dostępu. Jest to licencja generalna opracowana 
        po to, aby chronić darmowe oprogramowanie. Całe oprogramowanie wykorzystane 
        w "Dzieleniu_się_życiem" podlega ochronie GPL.www.gnu.org
  •   Prawo autorskie: stosowane tylko w tych przypadkach, gdzie jest to zaznaczone, dla plików
        nie stworzonych przez 0100101110101101.ORG, ale chronionych prze tradycyjne prawo 
        autorskie, tj. niektóre artykuły lub teksty
  •   Obecnie pracujemy z prawnikiem nad stworzeniem licencji, którą chcielibyśmy zastosować
        do wszystkich plików nie objętych żadną licencją. Ta licencja została bezpośrednio 
        zainspirowana GPL, ale obejmie wszystkie produkty kultury, które umożliwią:
  +  wykorzystanie produktu
  +  modyfikację produktu
  +  dystrybucję zmodyfikowanych lub niezmodyfikowanych kopii produktu (darmo lub za opłatą)
            Ta licencja zahamuje również wprowadzanie wszelkich ograniczeń - zlikwiduje możliwość
 dodawania  lub  łączenia  produktów  objętych przez nią z produktami objętymi każdą inną formą 
 licencji.   Jak dotąd 0100101110101101.ORG nie objęła  prawem  autorskim  żadnej  rzeczy, jaką 
 stworzyliśmy. Przede  wszystkim  dlatego,  że 0100101110101101.ORG  nigdy niczego nie wypro-
 dukowało.  0100101110101101.ORG   wyłącznie  przenosi   pakiety   informacyjne,   zmienia   ich 
 przepływy, obserwuje zmiany i na tym w końcu zyskuje. Widzialność to prawdziwy problem sieci.
 Jeśli ktoś wykorzystuję twoją  muzykę,  twoje  słowa  lub  obrazy,  to  on  tak  naprawdę  działa 
 w twoim interesie.  Wiele  osób spontanicznie  ponownie  skorzystał  z  0100101110101101.ORG 
 (www.plagiarist.org, www.geocities.com/maxherman_2000/hell.html, www.message.sk/warped).
 Jeśli  ktoś  odnosi  korzyśc  z  0100101110101101.ORG to dzięki  ich  własnej wartości. W końcu, 
 jest to robienie  dokładnie tego  samego  co  myśmy  robili:  korzyść jest w nierozerwalny sposób 
 obustronna.

M. F.:  Czyli  to  jest  ta  nadwyżka,  występująca  również  w  ekonomii  widzialności. Idąc dalej, 
 wydaje się,  że  istnieją  dwie  podstawowe  formy  podejścia  do splotu problemów  określonych 
 terminami  przywłaszczenie  / plagiat /  konta  prawom  autorskim, itd.   Jedno  z nich zilustrował 
 Hegel mówiąc w "Zasadach filozofii prawa" "Przywłaszczenie sobie czegoś tak naprawdę oznacza
 tylko zamanifestowanie zwierzchnictwa naszej woli nad tą rzeczą." 
     Inne  podejście  to  generowanie  kontekstów, w których dominuje tworzenie dynamiki obrotu
 i użycia, otwartych w mniejszym lub większym stopniu - a nie narzucanie woli. (Inne sformułowa-
 nie  tego  można  znaleźć  w  oświadczeniach  "z"  lub  "przeciw" prawom autorskim powszechnie 
 stosowanych  w  kręgach  podziemnej  alternatywy i radykalnych  mediach we Włoszech i innych 
 krajach, w których prawa autorskie, a więc prawo  do kopiowania, są  do dyspozycji następnych 
 użytkowników nie nastawionych na zysk lub uczestników ruchów społecznych, ale odmówione do
 reprodukcji z prawem własności. W ten sposób "w środku" tworzy się kontekst otwarty, ale broń
 praw  autorskich  jaką stanowi  prawo  własności  jest  wykorzystywana przeciwko korzystaniu z 
 nastawieniem na zysk.  Fikcja  woli  zostaje  użyta  w znaczeniu  jako  prawnicza  tarcza mająca, 
 w zasadzie, zlikwidować go) Czy te dwie formy w jakiś sposób nawiązują do dwóch trybów 
 działania o których mówiliście? 

0...1.ORG:   Fakt,  że 0100101110101101.ORG wyraźnie  jest  oznaczona  określeniem: brak praw 
 autorskich jest oczywiście ściśle powiązany z komercjalizacją, ale nie w sposób jaki się to zwykle
 rozumie. Często myli  się  brak praw autorskich z określeniem: niedochodowe.  01001011101011-
 01.ORG   można  pogodzić  z różnymi  formami odpłatności pieniężnej. "Dzielenie_się_życiem" jest 
 projektem  finansowanym  przez instytucję,  więc  jest  jedną  z form. Darmowe oprogramowanie, 
 muzyka z Negativland,  książki  z  Wu-Ming to są przykłady produktów kulturowych, którym udało 
 się pogodzić model braku  praw autorskich  z komercjalizacją.  Określenie  brak  praw  autorskich 
 nie stanowi już wyłącznie praktyki  kręgów podziemnej alternatywy, ale  szerszy  kulturowy "nor-
 matyw produkcyjny."  A to  przede  wszystkim  oznacza  bycie  świadomy tego, że nasza własna 
 wiedza nie jest  wrodzona, ale  stanowi  syntezę  różnych  produktów  kulturowych. Fakt zdania 
 sobie z tego  sprawy  oznacza  udostępnienie  własnej  wiedzy  do  podziału  i  wykorzystania jej 
 nie tylko  przez  nas  samych, ale i innych,  nawet  w sposób handlowy, nakazując po prostu, że 
 aby później nikt nie ograniczył  tej możliwości innym.
            Problem z prawami autorskimi stopniowo staje się coraz ważniejszy. Dotyczy on nie tylko 
 oprogramowania,  sztuki  czy  muzyki, ale  wtargnął do każdej  sfery ludzkiego życia. Na przykład 
 genetyka. W 1987  z ewidentnym  naruszeniem  praw, które rządzą koncesjonowaniem patentów 
 dotyczących  odkryć  przyrodniczych,  wydano  rewolucyjne  orzeczenie,  w którym stwierdzono, 
 że  części  człowieka  (geny, chromosomy, komórki i tkanki)  może opatentować i traktować jako 
 swoją własność intelektualną każdy kto  pierwszy wyodrębni łańcuch DNA, opisze jego właściwo-
 ści lub funkcje, zaproponuje zastosowanie i zapłaci za patent. I tu nasuwa się wniosek. 
 Na  przykład  jeśli  ktoś  zechce  zbadać  kod  genetyczny,  to może będzie musiał zapłacić jakiś 
 procent przedsiębiorstwu, które ma prawa  autorskie do jednego i więcej jego genów.  "Przywła-
 szczenie sobie czegoś tak naprawdę oznacza tylko zamanifestowanie zwierzchnictwa naszej woli
 nad tą rzeczą." To oznacza, że przez cały czas kiedy to jest niezbędne, za każdym razem, kiedy
 znajdujemy się w  obliczu  przestrzeni, która do nas nie należy, kiedy dzielimy się książką, filmem,
 ideą, możemy powiedzieć: "To jest moje! Ja to zrobiłem!"

* to nazwa najpopularniejszej z pierwszej fali stron internetowych zakładanych głównie przez 
   młode kobiety (tzw. camgirls) i pokazujące na żywo ujęcia wideo ze swoich pokoi / sypialni.
   powrót do tekstu

Pierwsza publikacja: Gallery 9 - Walker Art Centre http://www.walkerart.org/gallery9/lifesharing/

  Podziękowania dla Matthew Fuller'a

0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:
0100101110101101.ORG :..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..:..: