Rozpoczął się nowy wiek umownie przyjętego przez naszą
europejsko-amerykańską kulturę, trzeciego tysiąclecia. Znany nam, lub
domniemanie przez nas znany okres historii przemian w sztuce sięga kilkunastu
tysięcy lat... Proponuję nie zaczynać od nowa akademickiej, nieustannie
trwającej dyskusji, czym jest sztuka, lub, co nią nie jest i oprzeć się na
intuicyjnym jej rozumieniu, przyjąć jej faktyczną " sztuczność" i
iluzoryczność, przechodząc do następnych zagadnień. Z perspektywy ostatniego
tysiąclecia rodzi się inne, fundamentalne pytanie...
Czy wymienienia przez nas na wstępie dziedzinę działalności
człowieka określają prawidła rozwoju, postępu, ewolucji?
Czy to, co uważaliśmy dotychczas za bezdyskusyjnie wartościowe
jest nim naprawdę? Może przegapiliśmy jakieś niezwykle istotne etapy,
obiekty, postacie i zasklepiliśmy się w skorupie STEREOTYPÓW, podobnej do tej z
dziedzin; polityki, ideologii, teorii ekonomicznych...? Jak zmienił się kanon
postrzegania PIĘKNA? Czy sztuka powinna być "etyczna"? Czy
dostrzegamy jej wewnętrzne mechanizmy, czy jesteśmy tylko pewni siebie
uzurpatorami?...Wiele pokrzykiwań programowych samych artystów,
przeintelektualizowane wywody niektórych teoretyków, pewne dawne rozważania
naukowe czyta się dzisiaj z przymrużeniem oka, niedowierzaniem, lub wręcz z
ironią.
Hasła futurystów, aby spalić muzea spełzły na niczym. Te
opluwane przez nich instytucje zabiegają o ich dzieła (czy też jak to się teraz
określa "obiekty sztuki", a ich kariery twórcze częstokroć urywały
się nagle wraz z życiem za przyczyną bóstw wielbionych w ich manifestach.
Dążenie do sytuacji, aby istniała jedynie idea w sztuce, z pominięciem obiektu,
nie przekonało do końca marszandów i galerników. Szokujące protesty wielu
"akcjonistów" wywołują częstokroć politowanie, dawniej, burżuja,
obecnie "człowieka informatycznego", wyszukującego godzinami, tracąc
wzrok, najbardziej pikantnych i szokujących wg jego mniemania "obrazków w
Internecie". Autoironia bardziej świadomych siebie i świata artystów
trafia częstokroć na obojętność statystycznego bywalca galerii, marszandzi zaś
mając usta pełne frazesów o wolnym rynku i gustach opinii publicznej, kierują
się kryteriami tak samo irracjonalnymi jak cały światowy rynek. A jednak
potrzeba refleksji i przekazu ekspresji ludzkiej w formie sztuki ma się dobrze!
W Polsce mimo niepewności jutra ogromne rzesze
"małolatów" decydują się na trudne egzaminy do szkół artystycznych,
nie bacząc na przestrogi liberałów by zostać specjalistą od marketingu, czy
prawnikiem.
Młodzi za naprawdę (TERAZ) wielkie pieniądze konstruują
instalacje, organizują różnorodne akcje, odkrywają nowe "media",
realizują filmy. Życie Sztuki biegnie swoim torem, gorzej jest z próbą jego
usystematyzowania, jego racjonalizacji.
W końcu lat 70. (widać to szczególnie czytając stare pożółkłe
materiały), wszystko wydawało się bardziej jasne i przejrzyste... Istniało
pojęcie AWANGARDY, czasu przed nią i po. Sztuka "tradycyjna" i
"aktualna". Przykładano do działalności artystów miary;
marksistowskie, behawioralne i teorie Mc Luhana. Dziś z pewnego dystansu
widzimy naiwność tego typu działań, szczególnie ze strony krytyków. Czy pojęcie
AWANGARDY, nie zostało zaszczepione do SZTUKI z obcej jej tkance IDEOLOGII?
Czy może to co nazywamy nowatorstwem było jedynie, nawiązując do
określenia Jerzego Ludwińskiego "strefą (bardziej lub mniej przyp. aut.)
wolną od konwencji"?! Idąc dalej; od jakich konwencji itd., itp. Może
sztuka w samej swej istocie jest nią jedynie?
Fundamentalnym zagadnieniem jest też ogromne" uderzenie
popu" w krajach Europy Wschodniej i Środkowej. Artysta
"poszukujący" zawsze świadomie istniał na marginesie i na peryferiach
tygla popularnej, masowej, jarmarcznej sztuki. Ona traktowała go z dystansem
jak również on ją. Było to pewną normą, wynikłą z dominacji klasy
średniej. U nas natomiast nastąpiło natychmiastowe zagubienie i totalna
dezorientacja w tej materii. Niektórzy zajęli pozycje wrogie, inni obrazili
się, inni postanowili wroga "oswoić", dążąc do upokarzającego wręcz
sprzymierzenia się z nim. Rzadko, kogo stać było na ironię i dystans...Pośrodku
przestrzeni społecznego funkcjonowania sztuki powstała ogromna pustka. Z jednej
strony prymitywny, pozornie błyszczący, lecz "siermiężnie barwny"
świat interesów, powiedzmy sobie szczerze półanalfabetów, z drugiej strony
zamknięte getto mówiących "dziwnym" językiem zgorzkniałych
intelektualistów.
Obecnie zaczynamy powoli wracać do normalności, i dostrzegać
rzeczy w polityce, gospodarce, i w sztuce takimi, jakie są; "ani wielkie
ani małe, często TAKIE SOBIE". Niniejsze witryna jest optymistycznie
nastawioną, do życia kultury próbą wypełnienia opisanej wyżej luki. Nie chcemy
pisać językiem hermetycznym. Nie chcemy też używać żargonu różnych komercyjnych
kontrkultur lansowanych przez masowe wydawnictwa. Co o tym wszystkim państwo
sądzicie? Nie chcemy preferować żadnych "gatunków" i
"nurtów". Jesteśmy umiarkowanie tolerancyjni, szczególnie na rzeczy ciekawe
i nie odkryte. Zapraszamy do współpracy!
Jacek Kasprzycki
Z powrotem | ARTWAKAT pierwsza strona
| spis treści