Jacek Kasprzycki
O SŁOWIE W ROCKU I NIE
TYLKO
Witam Andre,
Poruszyłeś kapitalny temat
tekstów w muzyce. Zgadzam się ze rock od początku był manifestem słowno
muzycznym, ale – tu się zdziwisz bardziej muzycznym niż słownym. Słowo jako
przekaz istotniejsze było w dawnej balladzie krajów zamieszkujących wyspy
brytyjskie i Francję. Oraz w Afryce u Griotów.
Z tego zrodził się fenomen bluesa. Od razu zresztą blues rozdwoił się – na
blues instrumentalny i wokalno instrumentalny. Wynikło to z tego ze część
bluesmanów była świetnymi instrumentalistami bez zdolności powiedzmy umownie
poetyckich, a część z nich umiała myśli zgrabnie ubrać w słowa i do tego grała
na instrumentach.
Bob Dylan
Zauważ, blues z reguły opowiada jakieś krótkie historię, ale nie tak rozwlekle
i szczegółowo jak w balladzie irlandzkiej lub u Griotów. Stara się raczej ubrać
to w syntezę. Stanowi coś w stylu twoich limeryków. Powiedzmy, zaimprowizuje:
„John głupi był, bo pił, pił na umór u starej Jenny. // John głupi był, bo pił,
pił na umór u starej Jenny. // Może by żył, żył by z nami a tak pije sam z
diabłami //”. Jak widzisz całość ma w mikroskali konstrukcję klasycznego
trzyaktowego dramatu. Pierwsza zwrotka powtarza się by wzmocnić treść i
muzyczną i treść tekstu, a trzecia zwrotka to kulminacja i rozwiązanie i
zarazem morał. Johny przypuszczalnie nie był aniołkiem, stracił życie poprzez
picie – przypuszczalnie w bójce i nie zdążył odkupić swych win, przez co
wymienieni diabli go wzięli.
Tutaj ten czarny humor
podobny jest do tekstów szant, tych wyrosłych z ducha korsarskiego w stylu
„piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni.” Zresztą mimo podobieństwa blues przez
wierzących czarnych szczególnie baptystów i anabaptystów był uważany za muzykę
niemalże szatana. Zresztą legenda mówi że Robert Johnson spotkał diabła na
rozstaju dróg i zaprzedał mu duszę. A taka Mahalia Jackson w życiu nie
zaśpiewała typowego bluesa chociaż „Summertime” jako inspiracja może za bluesa
uznana być ze względu na fakt permanentnego włączania tego utworu do repertuaru
przez bluesmanów. Na początku wieku dwudziestego, gdy rodziły się
najprzeróżniejsze odmiany bluesa tekst był niejako organicznie związany z
muzyką, bo to nie była muzyka jako forma samoistna a raczej forma przekazu w
stylu bardów i trubadurów.
Dopiero powstanie
żywiołowego TYPOWO instrumentalnego jazzu nowoorleańskiego jako stylu – nadało
bluesowi określoną formę dwunasto, dwudziestoczterotaktowej i
dziewięciotaktowej frazy. Klasyczna ballada miała z reguły frazę 8 taktową. Ale
już w Irlandii i Szkocji można jeszcze do dziś spotkać stare ballady
dwunastotaktowe, w których pierwsza zwrotka postarza się. I dlatego w latach
50-60 zastąpiło takie zainteresowanie bluesem w Wielkiej Brytanii. Bo ta muzyka
wróciła do swoich 50-cio procentowych źródeł.
(drugie 50 % było z
Afryki). Tekst w typowym rockendrolu amerykańskim miał mniejsze znaczenie,
nawet niż w muzyce country – gdzie opowiadano całe historie typu – jak
sparodiował to nieżyjący już niestety Robert Altmann w „Nashville”; „Dlaczego
Lucy opuściłaś mnie. Zostałem z trójka dzieci. Zboże niezżęte, pranie
niezdjęte, Wracaj do domu Lucy...” I tak przez 15 zwrotek. Jednakże o ile blues
z muzyki ludowej stał się podobnie jak ballady rycerskie muzyką o znaczeniu
uniwersalnym, można powiedzieć dzięki jazzowi awansował na wyższy poziom (Jean
Cocteau twierdzi nawet, iż blues to jedyny na świecie obok flamenco przykład
formy ludowej, który spełniając najwyższe kryteria greckiej formy dramatycznej
stał się muzyką o znaczeniu uniwersalnym – ja dodałbym do tego jeszcze
portugalskie fado i grecką rebetikę) to rock, country, i formy pochodne to
muzyka ludowa jak pastorałki, samba, czacza, reggae, ska, bossa nova, czy
Salsa. Co oczywiście nie umniejsza ich znaczenia jako społecznego medium.
Jednakże poeci rocka którzy
łączyli tragizm z autoironią to ludzie należący do rzadkości.
Byli nimi na pewno Jimmi Hendrix, Janis Joplin (wymienieni improwizowali teksty
podczas koncertów opowiadając historie w sposób łączący realizm z pewną
hippisowską metaforyką oraz oczywiście James Morrison którego teksty (miedzy
innymi Hiszpańska Karawana, The End i inne) są dużej klasy poezją. Jim zresztą
- student wydziału filmowego i człek oczytany to nie tylko samorodek jak Kurt
Cobain, ale już rasowy intelektualista i poeta.

Oto przykład;
JAMES DOUGLAS MORRISON
ukrywają żyły bardziej niebieskie
niż krew
udające powitanie.
Łagodne jaszczurze oczy łączą się.
Ich delikatne, suche owadzie krzyki wzbudzają nowy strach,
tam gdzie strach króluje.
Szelest płci na skórze.
Wiatr zabiera dźwięki.
Wyciśnij swe świadectwo na ukaranej ziemi.
Jaszczurza kobieto
z twymi oczyma owada
z twymi zwierzęcym zaskoczeniem.
Ciepła córko ciszy.
Trucizno.
Odwróć się, wywiń lamentem mądrości
Niewidome oczy nie mrugają
za murami powstają nowe historie i budzi się
z warczeniem i jękiem
dziwaczny świt snów.
Psy leżą, śpią.
Wilk wyje.
Stwór przeżyje
wojnę.
U nas w rocku nie było czystych śpiewających poetów a tylko tzw. zręczni
tekściarze. Najlepsi muzycy angażowali literatów. Nalepa np.; Bogdana Loebla,
etc.
Świetlicki i może Obywatel GC, Janerka Waglewski byli wyjątkami. Powiedzmy
sobie szczerze; inne teksty np. Kory Jackowskiej to miła uchu grafomania.
Reszta pisała publicystykę jak np. Kazik, Kukiz i wielu punkowców. Nawet
Janerka jest zdolnym „tekściarzem” a nie poetą. Grechuty, Wolnej Grupy Bukowina
i tego typu pieśniarstwa nie zaliczam do rocka. Obecnie rzeczywiście młode
zespoły, o których mówisz (Pogodno) to poezja interwencyjna, ponieważ poeci
tacy, na jakiego wieczorek mieliśmy iść – Dariusz Sośnicki to „mały realista”.
Oto przykład
Kosiarz
Gogle i spodnie z
kieszenią
na zapadłej piersi.
Posuwa się naprzód, omiatając trawnik
jak saper na amfetaminie.
Huk nieustającej eksplozji.
Zielone odłamki wirują w powietrzu
jak muchy.
... a tymczasem chłopaki „młodziaki”chcą krzyku i mają rację. Ja – gdybym był w
ich wieku też widziałbym polskie idiotyzmy. Wymienię je z punktu widzenia
wrażliwego dwudziestolatka; nienawiść rasowa i narodowa, pogarda dla młodych
wrażliwych ludzi , respekt dla blokersów i stadionowych bandytów, bezkarność
posłów – kryminalistów, bezczelność byłych ubeków, ksenofobia PiS-u, debilizm
Giertycha, bezczelność pracodawców z TESCO, fatalne morale służby zdrowia,
pedofilskie wyczyny księży, i wreszcie bezkarność dyktatora Rydzyka...Uff,
czołobitność w stosunku do fundamentalnych Arabów i Rosjan. Chyba
wystarczy. My już nie stanowimy dla tych młodych autorytetów, gdyż część
z nich zwiedziła Europę i widzi dystans jaki dzieli Polskę od innych krajów
Unii - powiedzmy takiej Holandii czy Hiszpanii.
Może jeszcze szanują powstańców warszawskich jak grupa LAO CHE, bo mają
świadomość że ci walczyli za „przegraną sprawę” i byli w tym autentyczni...
Większość tekstów do piosenek naszych rockmanów przed punkiem pisali zawodowi
specjaliści od popu starsi od wykonawców Osiecka, Gaertner, Walicki, Mateusz
Święcicki. Były i chlubne wyjątki : dla Polan pisał teksty Maciej Zembaty, dla
Dżambli L.A Moczulski, Ficowski, Tadeusz Śliwiak, dla SBB Matej a dla Klanu ich
kompozytor i kierownik artystyczny Marian Skolarski. Czasławowicz Niemenowicz
jak zaczął robić swoją muzykę ambitną najpierw sam napisał tekst „Dziwnego
Światu”, który nie był poetycką rewelacją, ale oddawał ducha epoki
hippisowskiej kontrkultury, a potem już rewelacyjnie interpretował Norwida i
Asnyka (Jednego Serca) podobnie jak Ewa Demarczyk wiersze Baczyńskiego (Taki
pejzaż).
Oto tekst klasyka Roberta Johnsona;
WĘDRUJĄCY BLUES
Wstałem dziś rano
przemknął mnie mróz
Poszukałem butów
ogarnął mnie blues
Mówią, że to blues ogarnia cię
Ja nigdy dotąd nie czułem się źle
Ocean przepłynę
Świata przejdę pół
Jeśli jej nie znajdę
Kopcie dla mnie dół
Minuty wloką się
Godziny jak wiek
Od czasu, gdy podle
traktowała mnie
Robert
Johnson
A teraz tekst Francisa Villona (pisownia według Boya Żeleńskiego)
Załuię czasu mey młodości:
— Barziey niż inny iam weń szalał! —
Aż do mych lat podeszłych mdłości
lam pożegnanie z nią oddalał;
Odeszła; ba, ni to piechotą,
Ni konno; pomkła iako zaiąc;
Tak nagle uleciała oto,
Nic w darze mi nie ostawiaiąc.
Odeszła, a ia tu ostałem,
Ubogi w rozum y nauki;
Smutny, zmurszały duchem, ciałem
Próżen rzemiosła, mienia, sztuki.
Najlichszy z moich (prawda szczera),
Świętey zbywaiąc powinności,
Krewieństwa mego się wypiera
Dla braku trochy maiętności.
Francois Villon
I Armstrongowa wersja Szpitalu Świętego Jakuba
St. James infirmary
It was down in old Joe's barroom,
on a corner by the square,
the drinks were serves as usual,
and the same old crowd was there.
On my left stood Joe mcKennedy,
his eyes were bloodshot red,
he turned to the crowd around him,
these were the very words he said:
I went down to the St. James Infirmary,
I saw ma baby there,
streches out on a long white table,
so sweet, so cold, so fair.
Podobieństwa są znamienne. A teraz prawdziwy
polski blues Salonu Niezależnych który cenię najbardziej bo jest zbliżony
duchem mimo swego ironicznego charakteru do bluesów amerykańskich;
When the Jajco Holenderskie was born
It said: I have no mother
I have no faher, too
I have no sister
So what I'm. going to do
I'll be rolling, rollling, rolling
Jajco Holenderskie, I'll be rolling
So rolling, rollling, rolling
Jajco Holenderskie
Rolling left and right
Rolling on and rolling back
Rolling on the other side
Rolling on their back
Netherlanden egg
And after many, many years
People thought
Jajco is clever and goood
But after many, many years
Jajco became to zbuk
Really zbuk
Jajco became to zbuk!
Jacek Kleyff
Tu już prawie że zbliżamy się do myślenia Franka Zappy i widzimy że prawdziwie
wartościowy tekst w rocku albo musi być przeraźliwie ostry jak u Morrisona albo
prześmiewczy jak u Franka – który śpiewa cały esej o swej dziewczynie,
polityce amerykańskiej i przepoconych skarpetkach...
Pośrednich tonów nie ma.
Wtedy jest tylko tzw. pop czyli inaczej mówiąc - pop - iskiwanie.
A choroba polskiego rocka od
początku istnienia tj. od zespołu Rhytm & Blues i Bogusława Wyrobka była
tekstowa nijakość. Ciekawsze teksty piosenek w duchu country miał już Piotr
Szczepanik, którego „Żółte Kalendarze” są plagiatem podobnie jak słynny przebój
„Czeko, czeko, czekolada” który z tego powodu zniknął z eteru.
Cdn.
Jac