|
Zapraszamy na inaugurację działalności nowej –
niecodziennej GALERII
SZYPERSKIEJ Jacek
Kasprzycki / Paweł Łubowski / Witold Zakrzewski
|
|
|
|
|
to cykl wystaw w galeriach na Trakcie Galeryjnym i na Starym
Mieście w Poznaniu
prezentujących tradycje sztuki współczesnej i artystów
związanych z Poznaniem
zapraszamy na wystawy:
Galeria EGO, ul. Dominikańska 7a, wernisaż 08 stycznia
2004, godz. 17.00 (wystawa od 08-01 do 30-01-2004)
Kurator wystawy: Witold Zakrzewski
Rafał Jakubowicz, Maciej Kozłowski, Elżbieta
Piątkowska, Piotr Zawada
Galeria Szyperska, ul. Szyperska 2, wernisaż 08 stycznia
2004, godz. 18.00 (wystawa od 08-01 do 16-01-2004)
Kurator wystawy: Piotr Bernatowicz
Serdecznie dziękuję właścicielkom
Galerii EGO, Pani Joannie Hekmat i Pani Marii Taszyckiej oraz Panu Pawłowi
Łubowskiemu za pomoc przy realizacji wystaw - Witold Zakrzewski
Pokolenia Sztuki
Bezpośrednio
z pojęcia postawy artystycznej powinno wynikać określenie pokolenia w sztuce.
Nie jest to jednoznaczne. Inaugurując cykl wystaw pod tym tytułem wyszedłem z
założenia, że myślenie o pokoleniach jednak można wyodrębnić, że kontekst, jaki
stanowi czas, w którym tworzyli artyści, jego specyfika i wzajemne relacje
pozostawia wpływ tak istotny, iż może być ciekawym pretekstem do prezentacji i
analiz. Nie tylko ten aspekt stał się przyczyną rozpoczęcia cyklu, znacznie
ważniejszy to prześledzenie stopniowo poprzez kolejne ekspozycje tradycji
sztuki w naszym mieście. Myślę tu o zjawiskach związanych ze sztuką oraz
ukazaniem zarówno artystów, którzy odcisnęli istotne piętno w sztuce Polskiej i
mniej znanych a jednak dla Poznania często ważniejszych. Kiedy mowa o sposobie
prezentacji warto podkreślić, że ekspozycje oparto o zbiory prywatne, galerii i
samych twórców. Możliwości te rosną w momencie współdziałania kilku galerii i
tak właśnie pomyślana jest realizacja tego cyklu - w galeriach leżących na
Starym Mieście w Poznaniu i Trakcie Galeryjnym. Obie obecne wystawy w Galerii
EGO i w Galerii Szyperska są właśnie prezentacją kilku pokoleń artystów
związanych z Poznaniem i mam nadzieję, że będą obok doznań estetycznych
interesującym przyczynkiem do refleksji nad olbrzymim potencjałem artystycznym
naszego miasta.

Anna Cyronek, bez tytułu, olej na płótnie, 2000 Anna Cyronek, Elipsa AB,, olej na
płótnie, 1969 Jarzy Truszkowski, Spirale na płótnie,
2000
Dyskurs
Dyskurs w
galerii Ego to spotkanie dwóch pokoleń artystów dojrzałych o wyraźnych
postawach twórczych a jednak nadal dynamicznych i zaskakujących. Czy płaszczyzna
sztuki, tu - płaszczyzna obrazu stanowi element dla odczytania języka, którym
się posługują? Do jakich kategoriach możemy się odwołać uczestnicząc w tym
dyskursie? Niezwykle interesująca i za rzadko wystawiana poznańska malarka Anna
Cyronek-Kalinowska posługuje się językiem abstrakcji, stopniowo od lat 60-tych
od obrazów wysublimowanych kolorystycznie, o wyraźnie opartowskich konotacjach
poprzez okres strukturalny po prace najświeższe o syntetycznym, znakowym
charakterze dostrzegamy skupienie, analizę mającą zasadniczy cel:
rozstrzygnięcie problemu artystycznego, zamknięcia płótna bądź powierzchni w
konkretnym obrazie. Punktem wyjścia jest obserwacja nieustannej przemiany.
Uzyskany efekt jest jednak syntetyczny, w pełni opanowany, pozbawiony emocji
faktury, koncentruje się na samym zagadnieniu optycznym lub estetycznym.
Podkreśla to częste zamykanie przedstawianych abstrakcji, w formy owalne, jakby
z natury mających tendencje koncentryczne, o wektorze zwróconym jednocześnie do
wewnątrz i na zewnątrz. Wszystkie wcześniejsze prace cechuje dyscyplina,
przemyślana i określona kompozycja, która w ostatnich gwaszach, pozornie
zostaje uwolniona, jednak zamknięta w mikroskopowym zamrożonym wycinku
analizowanych estetycznie preparatów. Zatem koncentracja i rozstrzygnięcia
estetyczne wypowiedziane językiem abstrakcji to jedna strona dyskursu, a jaka
jest druga?
Wydaje
się, że narracja Jerzego Truszkowskiego jest podobna. Spiralne formy epatujące
kontrastowymi zestawieniami, wizualnie mogłyby nawiązać dialog z pracami Anny
Cyronek. Jednak to tylko powierzchowne odczytanie warstwy jego obrazów,
stanowiących w rzeczywistości, rodzaj monologu bądź prowokacyjnego dialogu z
odbiorcą. Za punkt wyjścia twórca stawia sobie inne zadania niż efekty
estetyczne czy formalne, nie są to prace wysublimowane barwnie (choć kolor ma
znaczenie), nie widać w nich analizy przedmiotu - obraz jest widocznym
pretekstem do przekazu treści o innym charakterze a estetyka jest raz
kamuflażem to znowu prowokacją czy wręcz grą z widzem. Artysta posługuje się
symbolami i odnośnikami do aktualnej rzeczywistości społecznej. Kontekst ten ma
istotne znaczenie w jego znanych performances, znajdując kontynuację w
obrazach. Nihilizm, destrukcja, rytualność kultury, emocjonalność współbrzmi ze
swobodną kolorystyką i mocną fakturowością stosowaną przez artystę. To głos
drugi.
Czyżby
medium koloru, płaszczyzna płócien byłaby jedynym wspólnym mianownikiem dla
dwojga artystów? Czy zatem ten dyskurs może opierać tylko na warstwie
wizualnej? Na pewno nie. Punkt wyjścia dla Anny Cyronek i Jerzego
Truszkowskiego jest inny. W przypadku Cyronek jest to fascynacja Naturą,
Kosmosem w szerokim sensie. Przefiltrowanie tej pasji przez indywidualną
wrażliwość, daje nam prace, ukazujące podświadome wizje, zaskakująco nieraz
zbieżne z obrazami fotografii spektralnej czy strukturalnej, autentycznych
wycinków natury, będących elementem pracy badawczej biologów, fizyków czy
astronomów. Natomiast w przypadku Truszkowskiego, punktem wyjścia i dojścia,
jest stan, który określiłbym jako "gnozę rzeczywistości społecznej",
tej przeszłej i aktualnej, mającej poważny, egzystencjalny i surowy wydźwięk.
Mówiąc skrótowo: Cyronek afirmuje, natomiast Truszkowski przywołując stan
trwogi, ostrzega.
Witold Zakrzewski

Rafał Jakubowicz cykl white collars olej, 2001 Elżbieta
Piątkowska, z cyklu Newtona 6, akryl 2002
Maciej Kozłowski, bez tytułu, akryl 2001

Piotr
Zawada, z cyklu Teoria Ewolucji Gatunków, technika własna, 2000
Pokolenie p
Wystawa
otwierająca nową przestrzeń ekspozycyjną: "Galerię na Szyperskiej",
prezentuje nowe pokolenie artystów wykształconych w Poznaniu. Czy młodych
twórców urodzonych około połowy lat siedemdziesiątych i wchodzących w życie
artystyczne w latach dziewięćdziesiątych łączy coś więcej niż tylko
chronologia?
Wspólną
platformą może być dla nich płaszczyzna malarskiego płótna. Rafał Jakubowicz,
Maciej Kozłowski i Elżbieta Piątkowska sięgają bezpośrednio po tradycyjną
technikę; trudniejsza do sklasyfikowania jest twórczość Piotra Zawady. Jednak
także u niego związek z malarstwem jest silnie obecny, mimo że skóra zwierzęcia
zastąpiła płótno na malarskich krosnach, a mechaniczna golarka - pędzel.
Wspólnotę
pokoleniową buduje także otwarcie na otaczającą rzeczywistość - większe niż u
ich poprzedników. Związane jest to, jak sądzę, ze specyfiką minionej już dekady
lat dziewięćdziesiątych - dekady przełomu, gdy na gruzach peerelu dynamicznie
rozwijał się kapitalizm. To wszystko, co dla pokolenia wychowanego w epoce
Jaruzelskiego było zwiastunem odległego, lepszego świata nagle stawało się bliskie.
Weźmy choćby loga zachodnich firm: graficzny znak Coca-Coli był przecież
odległym słońcem amerykańskiej wolności dla pokolenia, które nie miało wyboru i
piło Pepsi. Nagła dewaluacja przecenianych onegdaj znaków towarowych, które
teraz zawitały pośród blokowisk widoczna jest w obrazach Kozłowskiego; u
Piątkowskiej logo hipermarketu wtapia się płynnie w szary pejzaż osiedla.
Zawada wycina graficzne znaki wielkich koncernów na skórach zwierząt
odrzuconych z produkcyjnego cyklu.
W pracach
Jakubowicza mamy z kolei do czynienia z ikonosferą mass-mediów, które uwolnione
spod partyjnej reglamentacji poczęły zalewać nas morzem obrazów. Wyłowione z
tego morza pojedyncze obrazy-ikony, służą artyście do budowania malarskich
opowieści, w których narracja biegnie autonomicznym, niepodległym logice
dziennikarskiego tekstu rytmem.
Przy owym
otwarciu na rzeczywistość artyści ci zachowują jednak artystyczną autonomię.
Odnoszę wrażenie, że właśnie tradycyjne medium - malarstwo - jest gwarantem
tego dystansu dla artystów, którzy przecież mają do dyspozycji wiele innych
bardziej współczesnych technik i także z nich korzystają. Mimo to sztalugowy
obraz, który trwa jest alternatywą dla szybko zmieniających się ujęć
telewizyjnych i kolorowych reklam. Chroni przed stopieniem z rzeczywistością,
do którego to pokolenie bynajmniej nie dąży.
Zapewnia
także nawiązanie dialogu z twórczością starszych pokoleń. Możemy je
skonfrontować z twórczością młodych na przykładzie malarstwa Anny
Cyronek-Kalinowskiej i prac Jerzego Truszkowskiego pokazanych w ramach
wspólnego projektu "Pokolenia Sztuki" na wystawie "Dyskurs"
w Galerii Ego. Oba pokazy zostały wpisane w ideę Traktu Galeryjnego. Miejmy nadzieję,
że ta pierwsza odsłona szlaku przez artystyczne pokolenia Poznania, zainicjuje
stopniową prezentacje całego spektrum twórczych postaw obecnych w naszym
mieście w oparciu o kolekcje i wnętrza poznańskich galerii
Piotr Bernatowicz
mailto:artwakat@free.art.pl z powrotem ARTWAKAT
pierwsza strona spis treści