Lata 60 to fascynujący okres dokonań w Polsce i na świecie. Wtedy zaczęło
formować się wszystko to co dzisiaj – często odkrywane na nowo – istnieje w
licznych nurtach sztuki współczesnej. Dużo było działań intuicyjnie trafionych,
i koncepcyjnie pustych, doniosłych i zarazem pełnych deklaracji bez pokrycia.
Ale to epoka pop artu, nowej figuracji, sztuki pojęciowej i poszukiwań absolutu
- właśnie w teatrze, plastyce, muzyce i poezji wizualnej. To epoka Fluksusu,
neoawangardy, kontrkultury i sztuki pojęciowej. I postaci; Andy’ego Warhola,
Petera Brooka, Eugenio Barby, Michelandelo Antonioniego, Federico Felliniego,
Jerzego Grotowskiego, Johna Cage’a, Josepha Kosutha, Andrzeja Partuma, Andrzeja
Matuszewskiego, Jerzego Ludwińskiego, i Jerzego Jękota właśnie. Twórczość
Jerzego dotyczy nie tylko sztuk wizualnych, ale również geometrii, systemów
gier i rozważań filozoficznych. Jak dowiodły późniejsze lata artysta stał się
twórcą na wskroś oryginalnym – szczególnie w sztuce książki i w wielu
działaniach nawiązujących do światowej tradycji metafizycznej. Był odkrywczy
niezależnie od podobnych dokonań światowych a pod pewnymi względami jest ich
prekursorem. Jest też do dzisiaj jednym z niewielu artystów tak konsekwentnie
uprawiającym twórczość nawiązującą do pojęć transcendentalnych i ponadczasowych
– rzadkich w naszym artystycznym pejzażu. W pejzażu właściwym raczej sztuce
Japonii czy pradawnej sztuce Aborygenów.

Pokaz UTIDON – BWA –
Poznań – 1978 rok
Artysta urodził się w Tarnowie w 1942 roku. Absolwent Technikum
Mechanicznego, w 1965 rozpoczął studia na Wydziale sztuk Pięknych w Toruniu w
pracowni malarstwa Bronisława Kierzkowskiego. Tam nawiązał pierwsze istotne dla
siebie przyjaźnie twórcze i ukazał swą niezależność tworząc oryginalne obrazy i
pisząc utwór sceniczny zatytułowany „Studenci”. W pamiętnym roku 1968 – jak sam
wspomina: „Przeniosłem się do Poznania na PWSSP i podjąłem studia w pracowni
malarstwa Mariana Szmańdy. Ukończyłem malowanie cyklu wielu set miniatur
olejnych rozpoczętego w 1965 r. Prowadziłem w nich doświadczenia od realizmu
symbolicznego i syntetycznego, poprzez fazy kubizujące, układy geometryczne, po
abstrakcję organiczną, rozwiązania świetlno kolorystyczne i malarstwo materii.”
Uczelnia w roku 1969 proponuje mu indywidualny tok studiów. Jerzy realizuje
cykl dwunastu obrazów dużego formatu o metafizycznym charakterze. Przyjaźni się
z rzeźbiarzem Adamem Graczykiem i organizuje dwie swoje pierwsze wystawy
indywidualne. Jak sam pisze: „ W 1970 powstaje pierwsza książka w brązowej
okładce posiadająca 1001 kart białych poprzedzielanych ośmioma kolorowymi zakładkami
(...) Zacząłem tworzyć sztukę Absolutu i formułowałem definicję Absolutu. (...)
Rozpatrując (jego) istnienie - należy wniknąć w to, co jest, i w to, co
pozornie nie istnieje, a co znajduje się w innej sferze wartości (...) Absolut
jest formą czaso – ruchowo - przestrzenną, wiążącą i korelującą materię,
zauważalną w działaniu, przechodzącą w świadomość w materii wysoko
zorganizowanej, myślącej".
W tym czasie też ma miejsce istotne dla Jerzego wydarzenie. W
Salonie Debiutów – legendarnej już poznańskiej Galerii „od NOWA” (istniejącej w
latach 1964-1969 przy Starym Rynku w Poznaniu) prowadzonej przez zmarłego
niedawno Andrzeja Matuszewskiego odbywa się pokaz jego kilkudziesięciu prac
niewielkich rozmiarów. To pierwsza publiczna demonstracja materialnej realizacji
idei Sztuki Absolutu – z taką żarliwością i konsekwencją uprawianą przez
artystę faktycznie do dzisiaj. Jego pokaz jest przedostatnią ekspozycją
„odNOWY”. 6 maja po słynnym (na szczęście opisanym i zarejestrowanym na filmie)
„Postępowaniu” Andrzeja Matuszewskiego Galeria zostaje zlikwidowana decyzją
ówczesnych władz. Wspomnę, iż nie odbyły się zaplanowane wystawy Jana
Chwalczyka, Włodzimierza Borowskiego, Jerzego Rosołowicza i Zbigniewa Dłubaka.
Jerzy kontynuuje cykl wystawą w Galerii „Akumulatory 2” w roku 1971.

Tworzone następnie w ramach kontynuacji cyklu książki złożone są z
kolorowych bibułek, a kończy je egzemplarz, na którą składa się 500 kart
czarnych i tylko jedna biała. To symbol jakby wszystkich ksiąg świata. Pierwsze
wystawy pojętej autonomicznie „książki artystycznej" odbyły się w Londynie
i w Mediolanie w roku 1972. Tworzenie przez artystę analogicznych gatunkowo
obiektów w tej dziedzinie należy uznać na gruncie polskim za prekursorskie a
nawet wyprzedzające światowe tendencje w tym względzie. Jak sam Jerzy Jękot
dodaje: "Mądrość nakazuje otwarcie wszystkich wymiarów bytów, a co za tym
idzie, nie neguje czegoś, czego nie ma. Nonsensem byłoby np. negowanie już
dzisiaj przedmiotu lub tezy, która może się zrodzić w XXV w. Nietrudno spostrzec,
że w myśl takiego założenia żadna hipoteza, najbardziej fantastyczna czy
sprzeczna z logiką - nie może być odrzucona.
Nie jest bowiem wykluczone, że w ciągu następnych wieków znajdzie
ona częściowe lub nawet całkowite potwierdzenie”. W 1972 twórca Sztuki Absolutu
maluje obrazy magiczne i dochodzi do wniosku, że istnieje wiele Absolutów,
które się korelują i wzajemnie nakładając tworzą układ wyższego rzędu, który
nazywa Tabsalutem. Tworzy tzw. „Układ tabsolutyczny” z czterech kolorowych
ksiąg. Powstają też w tym czasie małe niebieskie książeczki wypełnione kratkami
i liniami. Pracuję nad lirykami i zbiorami wierszy. Pisze dramaty. Bada
magiczną symbolikę cyfr. Prowadzi swoiste gry – ale nie dla samej przyjemności
tworzenia logicznych czy alogicznych układów.

Jego metoda to szukanie porządku w chaosie w dążeniu do maksymalnej
prostoty poprzez szczegół – dochodzenie do ogółu. Słowa analizowane przez
artystę składają się z siedmiu liter, z tytułu doskonałości przypisywanej
siódemce, powstałej z dodania 3+4, które to liczby w symbolice wielu kultur
oznaczają ducha (3) i materię (4). Te wyrazy to; absolut, creator, vanitas,
geniusz, energia i apeiron. Artysta sytuuje je na bazie krzyża budując świat
wizualnej poezji. Dochodzi do przekonania, że ósemka – z racji swego kształtu
formy złożonej z dwóch kół, jak również i z tego że poziomo układa się w znak
nieskończoności - jest doskonalsza od siódemki. I tu z w właściwą sobie
prostotą wyjaśnia śródziemnomorski ideał oktogonu (przypomnę dyskusje na
tytułem filmu Felliniego „Osiem i pół”).
W roku 1973 Jerzy tworzy obrazy, w których zaznacza początek i
koniec geometrycznej formy rozwiniętej w przestrzeni poza płaszczyzną
kompozycji i zajmuję się malarstwem utopijnym. Powstają kompozycje z barwnych
punktów ujętych w ciągi i systemy labiryntowe otwarte i zamknięte. Pracuje
koncepcyjnie nad teorią nadprzestrzeni. Dalej pisze utwory sceniczne (Zagłada
Cyklopa). Powstają w jego pracowni systemowe obrazy siedmiu płócien rozdzielone
przez pola obrazów nie istniejących w naszej rzeczywistości; są to obrazy jak
sam stwierdza „tak wydoskonalone w wizje, że już nie pokazane, istniejące poza
sferą widzenia. Kontynuuje zabiegi językowe złożone z pionów i poziomów.
Wreszcie artysta realizuje UTIDON — tzw.: „Układy Transferyczne Integralnych
Działań Obiektu Nowatorskiego — jako nową wartość kulturową. I tu zaczyna się
para teatralny i niejako - widowiskowy wątek jego dokonań. W tychże działaniach
łączy ideę happeningu i environment tworząc w obecnym ujęciu instalacje łączone
z performansem. Jak sam o tym mówi: ”Pracowałem z trzynastoosobowym zespołem.
Brała w tych działaniach udział młodzież szkół średnich. Ubrani byli w czarno
białe stroje. Dyskutowali o dobru i złu. Ale dobro przeważyło. Bo zawsze
hołdowałem sacrum a nie profanum.”

Odbyły się one w wielu miastach Polski. Pamiętam ją jak wielu
bywalców Galerii BWA (obecnie – Arsenał) w Poznaniu w 1978 roku. I wcześniejszą
w Galerii Cicibór w Poznaniu. Artysta demonstruje ideę Sztuki Absolutu za
granicami Polski – w Brnie (1975) i w Getyndze (1976). Równolegle demonstruje
Jerzy Jękot seans sztuki „Złote ziarno”. Jak określili to krytycy w latach 70 i
80 ta propozycja artysty była „uniwersalnym schematem ludzkiego losu”. Cały
czas artysta tworzy cykle obrazów i książek. Bierze udział także w grupowych
klasycznych wystawach malarstwa (Konkurs imienia Jana Spychalskiego w Poznaniu)
i do dzisiaj w licznych wystawach tzw. „książki artystycznej”. Pisze dramaty
(Resekcja, Gdy ptaki umierają, Na targu z zabawkami), monodramy („Pierogi z
mięsem, czyli kuchnia po polsku”, utwór sceniczny „Ziemia obiecana
oczyszczonym”) i mikropowieści.
Do dzisiaj tworzy koncepcje, które nie muszą być realizowane. To
idee kryształowego ogrodu i miasta artystów. Jest zdania, że w przyszłości
artyści będą występować w wielkich miastach artystów, w których powstaną
sanktuaria sztuki. Pomysłodawca wyobraża je sobie jako ogromne, szklane walce,
w których wnętrzach bez przerwy odbywać się będą występy. Wykonawcy wyłaniać
się mają z podziemi i w nich po zakończeniu pokazu znikać. Publiczność
natomiast będzie oglądać ich z zewnątrz. W owych sanktuariach będą prezentowane
wszystkie dziedziny, od tradycyjnych np. oper, po spektakle awangardowe.
Ostatnie książki Jerzego to „Ego i Mózg”, „Kolor i umysł” i „O obrotach Ciał
Wszechświatów”.

Artysta bez przerwy pracuje nie zważając na zmieniające się mody i
trendy usiłując dociec niepoznanego. Oglądając 3 tomy jego cyklu KOSMOS ma się
wrażenie iż ogląda się film animowany na którego każdej klatce zawarte jest
osobne przesłanie i swoisty kod który należałoby oddzielnie odcyfrować. Jego
rozległa twórczość domaga się spójnego opracowania. Aby ją ocenić z właściwym
dystansem warto zorganizować retrospektywną ekspozycję prac artysty. I tak nie
przekaże ona pełnego obrazu poszukiwań Jerzego Jękota – malarza, poety,
dramaturga, autora 10 tysięcy wierszy, aforyzmów, 70 książek, wielu tysięcy
rysunków. Twórcy dla którego zbiór sztuk wszelakich to nie tyle gra z odbiorcą
i o odbiorcę a dociekanie istoty wszechrzeczy, poznanie tajemnicy przestrzeni i
czasu.
Jacek Kasprzycki
