Opowieści koncertowe
Byliśmy na wielu koncertach
wielu miejscowościach m.in. w Jarocinie na Wielkopolskich Rytmach Młodych
organizowanych przez Krzysztofa Wodniczaka. Różne to były koncerty, małe,
kameralne do bardzo okazałych. Często tez różnie trwały od półtora godziny, (co
u Wodniczaka rzadko się zdarza), do wielogodzinnych, a nawet kilku dniowych.
Były to koncerty dobre, jeśli wyciągnie się średnią od bardzo dobrych do
średnich, ale to co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy w Gnieźnie zaskoczyło nas i nie
tylko nas. I sam organizator był zaskoczony. I dobrze mu tak.
Zaczęło się ot tak sobie. Na
ogromnej scenie markowa aparatura nagłaśniająca i kilku muzyków z gitarami i
instrumentami klawiszowymi grających rhythm and bluesa pod nazwa PINOKIO
BROTHERS. Szmerek wśród nielicznej jeszcze publiczności, na gnieźnieńskim
Rynku wywołała czyjaś uwaga "oni maja koloratki" coraz więcej
przechodni zatrzymywało się przy scenie, bo grają księża.
Później pojawił się Piotr Kuźniak, no tego to już naprawdę nie trzeba reklamować, piękny głos, perfekcyjność wykonania przyciąga publiczność. To jemu jedynemu Czesław Niemen zezwolił na wykonywanie swojego repertuaru i wiedział, co robi. Na Rynku gnieźnieńskim są już tłumy ludzi kołyszących się w rytm śpiewanych ważnych songów. Kuźniak zaśpiewa Niemenowy Dziwny jest ten świat zapowiada Krzysztof Wodniczak i mówi dalej Czesław śpiewał, że...ludzi dobrej woli jest więcej i dlatego od dzisiaj też bądźmy ludźmi dobrej woli, bo jest nas tutaj więcej. Na Rynku zapadła cisza, na twarzach ludzi widać wyraźne wzruszenie, wszyscy wpatrują się na scenę i dopiero po chwili słychać pieśń-przesłanie, pieśń-wołanie, pieśń-krzyk, pieśń-wezwanie. Dziwny jest ten świat, ot dziwny...
Kolejni wokaliści o nazwie KONSONANS wyrwała publiczność z zadumy, choć nie do końca, co przywołuje wspomnienie z lat sześćdziesiątych
i siedemdziesiątych. Stare,
dobre piosenki, w których słuchać każde słowo. To przecież nic innego jak
tekst wypowiedziany śpiewem nie tylko muzycznie, ale i słowami, czyli
przesłaniem. Ludzie bawili się, starsi dośpiewywali refreny, młodsi tańczyli.
Znacznie jednak ożywili się gnieźnianie, kiedy na scenie pojawili się
Nigeryjczycy z grupy THE WAY VOICES (nowa nazwa D MANDATES). Siedmioro
wokalistów pozbawionych instrumentów, a miało się wrażenie, że soliści śpiewają
na tle dużej orkiestry i chóru. Śpiewają gospel i muzykę praise. Ale jak
śpiewają? Tego koniecznie trzeba posłuchać. Nogi same tańczą, nic więc
dziwnego, że młodzież tańczy, a starsi rytmicznie kołyszą się lub chociaż
przytupują nogami.
Zapadał już zmrok, cały
Rynek wypełniony bawiącym się tłumem. Wodniczak zapowiedział finał KONCERTU Z
PRZESLANIEM, w którym wystąpili wykonawcy w ilości 15 osób. Po tym na estradę
zaczynają wchodzić jacyś młodzi ludzi. Jest ich tylu, że duża scena zostaje
wypełniona po brzegi. Okazuje się, że to uczestnicy warsztatów muzycznych,
jakie odbywały się w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym zrobili
Wodniczakowi niespodziankę i przyjechali wraz z zespołem NEW LIFE M. zaśpiewać
dwa utwory, jak się potem okazało ponad 80 osobowego chóru dołączyli wykonawcy
koncertu. Dyrygenturę wspólnie podzielili się Marcin Pospieszalski i
Nigeryjczyka Ebenezera Nwoko.Wszyscy wykonawcy i tysiące ludzi trzymają się za
uniesione w górę ręce, śpiewają pieśń uwielbienia. To robi wrażenie. Takiego
finału mógłby pozazdrościć niejeden z ważnych festiwali, a widownia zachęcała
Wykonawców
skandując...jeszcze,jeszcze.
Po koncercie wszyscy
gratulowali Wodniczakowi, tylko żon a powiedziała "znów nie udało ci się
zmieścić w czasie. Ale szczęśliwi czasu nie liczą.
z powrotem | ARTWAKAT pierwsza strona | spis treści