strona główna

spis treści

działy - podstrony

 

„Brzmienia” w Artwakacie

 

Czasopismo muzyczne pod redakcją Krzysztofa Wodniczaka

wodniczak@poczta.onet.pl

 

BLUE NOTE – 10 lat

Coltrane w Pod Pretekstem

 

MITAM - KOMUNIKAT PRASOWY

KONCERTY – 14, 15, 16, 17 SIERPNIA 2008

MITAM - PLAKAT

KONCERT PRESLEYOWSKI W KOŁOBRZEGU - PLAKAT

DZIEŃ DLA ELVISA W POZNANIU - PLAKAT

ERIC BELL W POLSCE - KONCERTY - PLAKAT

ROCK JEST JEDEN - OSTRÓW WIELKOPOLSKI - PLAKAT

OKŁADKA BRZMIENIA LATO 2008

http://www.mitam.eu/

Presley na nowo inspirujący – wywiad z Krzysztofem Wodniczakiem

MITAM - nowa inicjatywa Krzysztofa Wodniczaka i Andrzeja Mitana

Stefania Golenia rozmawia z Krzysztofem Wodniczakiem

 

Andrzej Wilowski

 

Na zastępstwie Coltrane`a

 

 

Ubiegły rok świat jazzu obchodził jako coltrane'owski. Dokładnie 17 lipca 1967 roku zmarł legendarny saksofonista John Coltrane. Postać tego wybitnego instrumentalisty i kompozytora przypomina się obecnie też z jeszcze innego powodu. W 2006 roku ukazał się jego nowy album "Complete Live at The Five Spot 1958". "Nowy", bo zawierający odkryte przez Larry'ego Appelbauma nagrania kwartetu Theleniousa Monka z 1958 roku, podczas którego John Coltrane grał na swym tenorze. Album stał się sensacją i udowodnił, że rozdział w historii jazzu pod tytułem Coltrane wcale nie jest jeszcze zamknięty. Charyzmatyczny tenorzysta odkrywany jest wciąż na nowo.

 

Artystyczna biografia Coltrane'a obfitowała w paradoksy. Wiele nagrań z Monkiem ukazało się dopiero po śmierci saksofonisty. Do Kwintetu Milesa Davisa trafił w zastępstwie Johnny'ego Griffina, ale ich wspólne nagrania stały się przełomowe dla "modern jazzu". Moją ulubioną płytą niezmiennie pozostaje "Kind of Blue" z 1959 roku. Oczywiście w kanonie albumów znajduje się też jego autorska płyta "A Love Supreme". Jako jazzman karierę Coltrane rozpoczął późno, bo dopiero w okolicach trzydziestu lat. Obdarzony wyobraźnią i talentem, bynajmniej nie mieścił się w wyobrażeniach o wrażliwym artyście. Jak większość wybitnych muzyków tego okresu nadużywał narkotyków i łączył ten nałóg z piciem alkoholu. Mocno uzależniony od nałogów, uchodził za człowieka o twardym charakterze. Prawdopodobnie dlatego, że z uzależnieniami próbował radzić sobie sam i w krytycznych momentach znikał ze sceny. Jak się później okazywało nie lądował na terapii odwykowej, tylko gdzieś się zaszywał i walczył sam. To, co było w jego charakterze, znajdowało swe odbicie w sztuce. Nic nie mogło być proste i oczywiste. Pojawiały się zadziwiające harmonie i zaskakujące frazy. Sam Davis przyznawał, że Coltrane nieraz potrafił go zaskoczyć. Nigdy nie wiedział jak rozwinie temat.

 

Kompozycje Coltrane'a nie należą do łatwych w wykonaniu, a mimo to wiele spośród nich stało się jazzowymi standardami i chyba nie ma saksofonisty tenorowego, który nie miałby jakiejś w repertuarze. Postanowił się z nimi też zmierzyć Piotr Kałużny, zastępując saksofon fortepianem, co wymagało nowych opracowań i aranżacji.

 

Efekty tej pracy mogłem usłyszeć w klubie "Pod Pretekstem" 3 listopada. Pianiście towarzyszyła sekcja rytmiczna: Zbigniew Wrombel na kontrabasie i Krzysztof Przybyłowicz na perkusji.

 

Rozpoczęli standardem "Giant Steps" niejako na rozgrzewkę. Chwytliwy temat, szybkie tempo, a w środku pastelowa improwizacja. W konsekwencji nie mogło zabraknąć ballady "After The Rain". W programie znalazły się też standardy: "Moment's", "Notice", "Lary Bird", "Central Park West". Z każdym kolejnym utworem temperatura w klubie podnosiła się. "Dear Lord" ułożony jak gospelowy hymn, napisany przez Coltrane'a po skutecznej walce z heroiną, Kałużny zagrał z narastającą ekspresją.

 

"Expressions" poprzedziło długie kontrabasowe intro, wzbudzające entuzjazm publiczności. W "Impressions" długą solówką perkusyjną popisał się Krzysztof Przybyłowicz. O ile zasadniczo perkusistów instrumentalistów uważam za nudziarzy, bo są przewidywalni i mają stały repertuar sztuczek, to tym razem było to konsekwentne rozwinięcie narastającej motoryki utworu. W ramach bisów, choć mam podejrzenie, że byli na nie przygotowani, bo Kałużny nie mógłby odmówić sobie zagrania bluesa, więc musiał zabrzmieć "Blues B.A.C.H." .Temat oparty na dźwiękach, podanych w tytule odegrany brawurowo i z ogromną ekspresją. Po poprzednim, wyczerpującym popisie - jak zauważył Zbigniew Wrombel - nie mogło zabraknąć "Countdown". W ulubionym numerze saksofonistów-modernistów, uwielbiających skalowanie, Piotr Kałużny zaskoczył oryginalnym podejściem do "Wyliczanki" rozwijając temat w barwną improwizację, dodając akordy. Efekt był taki, że gdy przestali grać, miałem wrażenie, że dźwięki płyną dalej.

 

Mam kłopot z interpretacją pianistyki Piotra Kałużnego. Trudno go bowiem scharakteryzować w jednoznaczny sposób, przypisać do jednego stylu, czy nurtu. Potrafi być oszczędny i dyskretny, jako akompaniator. Pomysłowy, jako aranżer. W graniu bluesa jest żywiołowy, jak rockandrolowiec. Jako pianista, solista jest zupełnie inny. Thelenious Monk był nazywany "Picassem fortepianu", ponieważ uwielbiał w improwizacjach "rozcinać" temat na kawałki, by poskładać go w nieprawdopodobne nowe figury. Krótko mówiąc z materią dźwiękową postępował tak jak kubiści z obrazem. Jeśli pozostać w tej malarskiej poetyce, pianistyka Piotra Kałużnego najbliższa byłaby impresjonistom. Każda dźwiękowa plamka jest wyraźna i osobna, ale w całości składają się na barwne impresje. Dla słuchacza liczy się wrażenie całości, a nie pojedyncza fraza.

 

Klub "Pod Pretekstem", właściwie na co dzień jest knajpą, ma swoją wierną publiczność, oraz specyficzną atmosferę, na którą składa się wystrój wnętrza i barowy klimat. Wystrój stanowią podwieszone zdezelowane instrumenty i meble też jakby z demobilu, bo niemal każdy stolik i krzesło są inne. W lokalu jest sporo zakamarków i dwie sale. Wszystko razem trochę przypomina mi dawną "Odnowę". Może z tą różnicą, że podczas występów publiczność powstrzymuje się od palenia papierosów. Ogólne wrażenie jednak psuje fakt, że instrument, pianino też jest prawdopodobnie z demobilu, co nie ułatwiało Piotrowi Kałużnemu zadania. Pod koniec koncertu zapowiadający Zbigniew Wrombel zauważył, że Piotra palce już bolą od walki z instrumentem.

 

Koncert, jak zapowiedział Jan Babczyszyn, został zarejestrowany i możemy się spodziewać jakiegoś wydawnictwa. Udokumentowanie i utrwalenie takiego wydarzenia na płycie jest wartością samą w sobie. Niech argumentem przemawiającym za tym będzie wspomnienie. Ravi Coltrane, syna legendarnego saksofonisty: "Dla mnie - nagrania z Five Spot, zarejestrowane na amatorskim sprzęcie, gdzie słychać gadających ludzi mają większą wartość od innych koncertowych. Ukazują, do czego zdolna jest grupa, będąca w bojowym nastroju, na wielkim luzie. Głęboko zanurza się w muzyce tworząc niepowtarzalną atmosferę."

 

Gdyby nie zawodowa rzetelność, cytat ten mógłby mi posłużyć za recenzję występu tria Piotra Kałużnego. Lidera ostatnio można było słuchać najczęściej na zastępstwie. Bo trzeba komuś akompaniować, bo ktoś nie dojechał na koncert, coś zaaranżować... Taki jest los profesora, który dużo umie, więc zawsze sobie poradzi i zaradzi. Tym razem wystąpił jak się teraz to nazywa z "projektem" autorskim, choć w "zastępstwie" Coltrane'a. Spodziewam się odmiany, powrotu do solowej kariery, czego zapowiedzią jest obiecany album.

 

Kałużny / Wrombel / Przybyłowicz Trio "Tribute to John Coltrane" (Piotr Kałużny - piano, Zbigniew Wrombel - double bass, Krzysztof Przybyłowicz - drums), Poznań. "Pod Pretekstem", 3.11.2008

 

 

inne artykuły:

 

BLUE NOTE – 10 lat

Coltrane w Pod Pretekstem

Andrzej Mitan rozmawia z Andrzejem Mitanem

Rozmowa o biznesie muzycznym i o projekcie MITAM

Ambasador Delty i Chicago w Poznaniu

Blues dla Janusza (link)

Blues dla Janusza w Blue Note

Bluesman absolutnie (o Tadeuszu Nalepie)

Bluesowo i standardowo

Doc Hook – rzecz o Johnym Lee Hookerze  

            Dzień dla Elvisa

Dziwny jest ten świat nadal aktualne

Elvis w Poznaniu

Informacja o koncercie Scorpions

JP2

Klub 39

Koncert „Być potrzebnym”

Lirycysta

Marzyciel

Mury

Newsletter koncertu Scorpions

Niemen artysta osobny

Nurt Jazzu (2005)

Nurt Jazzu (Diapazon)

O Januszu Wiliszewskim

O słowie w rocku i nie tylko...

Obrazy Janusza Wiliszewskiego

Opowieści koncertowe

Pamiętamy o Nalepie

Piotr Kałużny – Impresje Wielkopostne

Piotr Kałużny, Tomasz Jaśkiewicz i Jan „Izba” Izbiński w „Pod Pretekstem” W Poznaniu

Po prostu poeta (rzecz o Marku Grechucie)

Podróż na Zachód

Polish Jazz - Kanon lektur muzycznych

            Poznańskie presleyowanie

Pożegnaliśmy Rysia

Procedury twórcze, a odtwórcze

Punkowa rewolta

Satelita Miłości

Scorpions zapraszają na koncert

Skorpiony ukąsiły w Ostrowie

STONSI

Urodziny Niemena

 

strona główna

spis treści