Jacek Kasprzycki

 

Kino bez podziałów.                                                                                                                      www.akademia.zgora.pl

 

Kino to dziwna dziedzina sztuki. Niektórzy zresztą mówią nie bez pewnej racji – że sztuką raczej nie jest - a czasem bywa. Kino współczesne to zjawisko jeszcze bardziej zdumiewające. Zaciera się w nim kategoryzacja, która była żelaznym punktem odniesień w dyskusjach jeszcze dwadzieścia lat temu.

 

Z pewnością kino tzw. zawodowe, czyli z góry przeznaczone dla szerokiego kręgu odbiorców i realizowane przy pomocy wielkich zespołów ludzkich (dotyczy to również twórców takich jak Peter Greenaway, Werner Herzog czy Jim Jarmusch) nie jest monolitem. Historie opowiadane w tradycyjny dziewiętnastowieczny sposób, jak saga o Harry Porterze, sąsiadują tutaj z narracją rodem z niszowych galerii sztuk plastycznych i z filmami poszukującymi nowych sposobów narracji. Dominuje w tych ostatnich albo poetyka montażu zderzeniowego – albo maniera powodująca zatarcie pomiędzy rzeczywistością jawy i snu, nawiązująca do doświadczeń Luisa Buñuela i francuskiej awangardy.

 

Filmy będące eksperymentem udanym to z pewnością „Magnolia” Paula Thomasa Andersona, filmy Davida Lyncha, oraz freski Petera Greenawaya. Prób mniej i zupełnie nieudanych wymieniać nie będę, ale jest ich mnóstwo.

Najważniejszy problem w ambitnym kinie narracyjnym to trudność pogodzenia w sobie. klarownej opowieści z intelektualną i emocjonalną łamigłówką. Świetnie to robili

Krzysztof Kieślowski i Federico Fellini, a kontynuuje - Emir Kusturica.

 

Coraz częściej wśród postmodernistycznych narracji tęsknimy w kinie do opowieści kojących rany, opowiadających baśnie, pełnych życzliwości do ludzi. Niech nawet nie mają czasem happy end’ów, wszak ile – z całym szacunkiem dla autorów - można oglądać sequeli „Kill Billa” i „Desperado”. Tęsknimy do formanowskiej „Miłości blondynki” czy „Pociągów pod specjalnym nadzorem” – byleby opowiedziane były nowatorsko i współcześnie. Dawno temu, w pewnym wywiadzie Andrzej Wajda powiedział, iż prawdziwe kino dla polskiej publiczności istniało przed II wojna światową. Rzeczywiście – na polskie lekkie farsy obyczajowe ludziska „walili jak w dym”. Dzisiaj wizja nestora naszego kina spełniła się co do joty ale...życzenia przeszły najśmielsze oczekiwania. Ostatnie hity frekwencyjne – to niestety kino robione niechlujnie, według prymitywnych schematów, ze słabym aktorstwem i dwuwymiarową psychologią postaci.

 

A oto - sądzę - trzy podstawowe filary wad naszego kina.

 

Pierwszy to brak zupełnie myślenia formą. Wszak nawet banalna opowieść wiele zyskuje przy odwadze, której znakiem rozpoznawczym jest dodanie choćby stopnia, do wielkiej budowli nowej formy narracji wznoszonej przez reżyserów z całego świata. Tutaj – na własną prośbę - wypadliśmy z gry.

 

Ostatnie hity frekwencyjne – to niestety kino robione szybciutko, według prymitywnych schematów, przewidywalne, co do joty, ze słabym aktorstwem i dwuwymiarową psychologia postaci. Ktoś może dodać, ale „Amerykanie, Francuzi, Anglicy, Hiszpanie czy chociażby Duńczycy też robią podobne filmy a niektóre z nich nawet ocierają się o oscarowe nominacje. To nasze kino jest prawie jak tamte, ale właśnie „PRAWIE robi wielką różnicę. Oto - sądzę –trzy podstawowe filary wad naszego kina.

 

Drugi – to operowanie gatunkowymi skrajnościami. Albo filmowe monidła z cyklu „Tylko mnie kochaj”, albo brutalna opowieść o różnego typu dewiantach. Wyjątki istnieją, np.; „Jasminum” Jana Jakuba Kolskiego, niedoceniony „Angelus”, „Mój Nikifor” Krzysztofa Krauzego i ostatnie dwie odcinki sagi o Miałczyńskim Marka Koterskiego. Wymienieni reżyserzy konsekwentnie opowiadają o sprawach ważnych, używając rozpoznawalnego dla widza – własnego języka. Dodać należy do tego Andrzeja Barańskiego, trochę z dala od medialnego zgiełku po cichu – bez rozgłosu - tkającego swą kinową stylistyczną pajęczynę, poprzez takie filmy jak „Kobieta z prowincji” ,„Kramarza”, do wzruszającego dramatu – jednego z najciekawszych polskich filmów ostatnich lat „Parę osób, mały czas” (premiera kinowa 2007).

 

Trzeci – to – brak wybitnych producentów z prawdziwego zdarzenia.

 

Częstokroć honor naszego kina ratują przeglądy i festiwale odbywające się z dala od wielkich ośrodków. Jak np. trzeci już Międzynarodowy Festiwal Kina Autorskiego w Zielonej Górze QUEST EUROPE organizowany przez Lubuską Szkołę Telewizji i Filmu i Lubuską Szkołę Fotografii działające przy Akademii Twórczych Poszukiwań. Dyrektor festiwalu, reżyserka Marzena Więcek – m.in. autorka wzruszającego dokumentu „Inna bajka” o słynnej parze polskich kinomanów – małżonkach Kalinowskich propaguje tam sukcesywnie kino autorskie. W tym roku impreza zapowiada się niezwykle interesująco. Potrwa prawie całe wakacje, pokazom filmowym towarzyszyć będą rozmaite działania z kręgu sztuki, które urozmaicą czas spędzony przed wielkim ekranem. Będą to m.in.: koncerty muzyczne z cyklu FILMOWY WODOSPAD DŹWIĘKU, spotkania z aktorami i reżyserami.

 

Tegoroczna impreza odbywa się we współpracy z największymi festiwalami w Europie, co dało cenną możliwość zaprezentowania poza konkursem prawdziwych perełek europejskiej kinematografii, w tym dwa autorskie projekty nominowane do Oscara, filmy nagradzane w Cannes , Gdynii, Karlovych Varach.

 

Podczas Quest Europe będzie też okazja zobaczyć to rzeczywiście dobre, ambitne, mądre polskie kino współczesne, w tym nowy projekt Andrzeja Barańskiego „Parę osób, mały czas” o wzruszającej więzi między dwojgiem pięknych ludzi, do końca nie nazwanym, będącym czymś pomiędzy miłością i przyjaźnią. Niezwykłe losy wielkiego poety i niewidomej, która u jego boku zaczęła żyć intensywnym, ciekawym życiem. W głównych rolach wystąpili; Krystyna Janda (rola Stańczakowej to z pewnością jedna z jej najpiękniejszych i najciekawszych ról filmowych) i Andrzej Hudziak.

 

Podczas plenerowych pokazów w cyklu FILMOWY DWÓR widzowie zobaczą film absolwenta łódzkiej uczelni Roberta Krzempka „Czeka na nas świat” z Bartoszem Żukowskim, Cezarym Żakiem, Jerzym Trelą, Henrykiem Gołębiowskim i Sebastianem Pawlakiem oraz z niezrównanymi gagami i absurdami rodem z komedii Stanisława Barei. Film powstał pod opieką Jerzego Stuhra.

 

Z ciekawych tytułów polecić należy filmy Wojciecha Staronia, młodego operatora, który robił zdjęcia m.in. do Placu Zbawiciela Krzysztofa Krauzego. Na MFKA Quest Europe pokazane zostaną jego dwa „dokumenty”, które zdobyły wiele nagród na prestiżowych festiwalach filmowych: „Syberyjska lekcja” i „El missionero” (Opowieść o życiu misjonarza w Boliwii, o zamkniętym, pełnym tajemnic świecie Andów).

Zaprezentowany zostanie też obraz Rafała Jerzaka -„3km do raju”, nagrodzona na wielu festiwalach „Ewa” Mikołaja Talarczyka - o związku dwóch dziewczyn niepewnych swej seksualnej tożsamości - i „Sex w Brnie” Vladimira Moravka - kontynuującego najciekawszy, „hrabalowsko-menclowo-sverakowski” nurt kina naszych południowych sąsiadów. Ten zabawny a zarazem pełen refleksji film to opowieść o poszukiwaniu miłości, prawdziwej, duchowej bliskości, dla której cielesność jest przyjemnym dopełnieniem. Niestety, bohaterowie są pełni zahamowań i nie potrafią mówić prawdy o sobie. Nie chcąc się przyznać do swoich pragnień. Gdy już dojdzie do sytuacji, które wyśnili, brakuje im spontaniczności i zapominają o odrobinie niezbędnej pikanterii..

 

Ponadto prawdziwą gratką dla miłośników krótkich form - w każdą niedzielę przy Piekarni Cichej Kobiety w cyklu WYPIEKI Z KRÓTKIEJ TAŚMY będą wyświetlane nagradzane na największych festiwalach, najciekawsze etiudy fabularne i animowane z całego świata. Nie zabraknie również rodzimych produkcji zielonogórskich - absolwentów Lubuskiej Szkoły Telewizji i Filmu oraz występu znanego wszystkim kabareciarza Grzegorza Halamy.

To właśnie na takich festiwalach należy szukać zaczynu, dzięki któremu nastąpi równowaga pomiędzy treścią i formą w kinie polskim – które w dalszym ciągu – mimo trawiącej go producencko-mentalnej choroby nadal bardzo cenię...

 

Jacek Kasprzycki

 

Międzynarodowy Festiwal Kina Autorskiego Quest Europe

·          Pokazy pozakonkursowe: wszystkie piątki (ogródek Strasznego Dworu, plac, przed BWA) i niedziele wakacji (Piekarnia Cichej Kobiety) w godz. 21.00-23.00

·          Konkurs: 18/19 sierpnia kino Newa (projekcje całodniowe)

·          Szczegółowe informacje o filmach, program: www.akademia.zgora.pl

 

Z powrotem | ARTWAKAT pierwsza strona | spis treści