Andrzej
Wilowski
"Dziwny
jest ten świat" - nadal aktualne
Minęło 40 lat od nagrania
płyty Czesława Niemena i jego ansamblu "Akwarele", albumu
"Dziwny jest ten świat". Z tej okazji "Polskie Nagrania"
wytłoczyły reprint płyty, tym razem w Czechach, bo krajowe tłocznie winyli
dawno zezłomowano. Czarne krążki przeżywają renesans, dobrze, że ocalały
matryce "wzorcowe". Tytułowy song przypomnianego albumu niemal stał
się "wzorcowy". Trudno powiedzieć o nim "przebój", bo choć
wszyscy go doskonale znali, nikt nie odważył się nawet nucić.
Niemen w
swojej kompozycji nawiązał do hymnicznej formy "protest songu". Za
oceanem takie pieśni układał Bob Dylan, a inni wykonawcy szybko włączali je do
swojego repertuaru. Wielu polskich wykonawców oglądało nuty i wdychało z
podziwem, ale wykonanie Niemena było nie dościgłym wzorem. Dylan pisał świetne
utwory, ale wykonawcą był marnym, więc innym dawał szanse dobrze wypaść w
porównaniu z oryginałem. Niemen innym takiej szansy nie dawał.
Krzysztof
Wodniczak, były menadżer formacji "Niemen Enigmatic", dał szanse
grupie młodych wykonawców zmierzenia się z "wzorcem". Rozdał nuty i
długo namawiał, żeby przełamali respekt dla mistrza i nie starali się
naśladować niczego, tylko zrobili to "po swojemu". W rezultacie wyzwanie
podjęli ci, którzy mieli własny pomysł na interpretacje. Tym sposobem doszło do
zorganizowania koncertu w klubie "Blue note" pod hasłem "Odsłony
Dziwnego świata". W prowadzeniu koncertu animatora przedsięwzięcia
wspierał niestrudzony biograf Niemena, Tadeusz Skliński.
Na wstępie odtworzono z płyty
DVD archiwalne nagranie z Sopotu z 1967 roku z zapowiedzią Lucjana
Kydryńskiego. Artysta musiał czuć się dziwnie na tej estradzie, trochę jak na
akademii ku czci, w towarzystwie konferansjera nie z tej epoki. Jednak
zwyciężyła sztuka i przesłanie dotarło do publiczności. Klubową publiczność
zaskoczyli młodzi ludzie z big bandu szkolnego liceum muzycznego przy ulicy
Solnej pod wodzą Kuby Królikowskiego, proponując interpretacje, zdawałoby się w
konwencji anachronicznej, bo swingowej. Oni też żegnali słuchaczy swoją wersją.
Aranżacja jazzowa, niemal kanoniczna w formie dla orkiestr z lat
czterdziestych, udowodniła, że można do kompozycji Niemena podejść jak do
standardu jazzowego.
Można
mieć tylko nadzieje, że "Dziwny jest ten świat" stanie się standardem
ponadczasowym. W trakcie koncertu odtworzono też wersje anglojęzyczną utworu z
dwutysięcznego roku. Płyta nagrana dla CBS przez Niemena nie miała być
"towarem eksportowym", ale znakiem czasu. Prawdopodobnie ta
propozycja była jeszcze za trudna w odbiorze dla zachodniej publiczności. W
połowie koncertu pojawią się "importowani" artyści z Włoch, para
aktorów Lila i Giovani Paple, którzy spróbują wyrecytować w swoim języku z
towarzyszeniem fortepianu tekst pieśni. Szczerze trzeba przyznać, że tekst
pokonał aktorów i polegli w bezradnej interpretacji. Niemen był swego czasu
znany w ojczyźnie "bel canta" i zyskał nawet w Italii pewne uznanie.
Do kanonu rockowego "Dziwny
jest ten świat", próbowała wprowadzić Weronika Szypura. To określenie może
najbardziej pasuje do tego wykonania, bowiem braki warsztatowe wokalistka
nadrabiała ekspresją, tak charakterystyczną dla gatunku. Może kompozycja
okazała się zbyt wymagająca, a ona czuje się lepiej w innym repertuarze, wszak
nie jest nowicjuszką, ma na swym koncie debiutancki album. Choć moim zdaniem,
wnosząc to z innych propozycji z tego krążka, przedwczesny.
Krzysztof Jarmużek brawurową, nowocześnie i dynamicznie brzmiącą interpretacją instrumentalną podniósł temperaturę na widowni. Wątpliwość miałem tylko jedną, czy hymniczny w charakterze, niepodzielnie związany z tekstem utwór, predestynuje do swobodnej frazy.
Klasyczne i to w pełnym
rozumieniu tego słowa, wykonanie zaprezentował Jarosław Królikowski. Akurat w
tym przypadku, głos uformowany w klasycznym śpiewie daje wykonawcy większą
swobodę. Podobnie w klasycznej konwencji było wykonanie pod koniec koncertu
Chóru Uniwersyteckiego. Chór to najdoskonalszy instrument naturalny. Solistce
towarzyszyły potraktowane instrumentalnie trzy głosy. Całość brzmiała lekko,
ale podniośle i dynamicznie zarazem.
Grupa wokalna Konsonans wykonała raczej dysonans. Jest sztuką aranżacja na cztery głosy, więc nie wiem do końca, po co jeszcze to zadanie sobie utrudniać. Zupełnie niepotrzebnie, w imię przełamania konwencji wokaliści stosowali częste zmiany dynamiczne i tempa, skoro tego rodzaju kompozycje rozwijają się konsekwentnie i narastająco do kulminacji, a tu zabrakło końcowego akcentu.
W całej tej
rozmaitości było najmniej wykonań w głównym nurcie rockowym. Co by o tym nie
sądzić, to ten nurt był Niemenowi najbliższy? Eksperymentował, poszukiwał, ale
rockowa ekspresja zawsze była mu bliska. Jak sama nazwa wskazuje Strefa Zero,
to obszar największego zagrożenia. Zespół nie starał się skonfrontować swojej
wersji z autorskim wykonaniem, tylko chciał przekazać napięcia, jakie wskazuje
tekst i charakter linii melodycznej. Hymniczna apelatywność, nie poprzez
pompatyczność, tylko poprzez surowe i proste rockowe środki.
Jeśli możecie sobie
wyobrazić jak wykonaliby pieśń Niemena Cyganie z Andaluzji, to była bliska temu
propozycja Ares & the Tribe. Właśnie ta interpretacja była uznana za
najbardziej odległą od "ducha niemenowych pieśni". Pozbawiona majestatyczności,
żywiołowa i ekspresyjna, może i była odległa, ale spontaniczna i szczera.
Prawdopodobnie sam Niemen bardziej gustowałby w stylu fado, niż flamenco. Podziwiam ambicje młodej wokalistki Anny,
Pawelczyk, którą mam nadzieje jeszcze nie raz usłyszymy. Przedstawiła
interpretacje odważną, choć bez udziwnień, realizującą przesłanie
"Dziwnego świata", który ciągle od czterdziestu lat nas zadziwia.
Formacja
Wojciech Hoffmann Band zaprezentowała rockowo bluesową wersję. Wirtuozowskie
solówki gitary i bluesowa motoryka mogły ożywić publiczność, ale raczej
zaskoczyły.
The Way
Voices dowiódł niezwykłej muzykalności, tak charakterystycznej dla czarnych
śpiewaków gospel. Poczucie rytmu, swobodne frazowanie, to niewątpliwe atuty,
niestety harmonicznie utwór dla zbyt skomplikowany dla studentów ekonomii, w
końcu niezawodowych muzyków. Sam Niemen cenił sobie jednak szczerość i emocje
artystycznej wypowiedzi.
Fakt, że
doczekaliśmy się tak różnorodnych sposobów odczytania, było nie było już
standardu, może tylko cieszyć.
Niemen pozostawił po sobie wiele różnorodnych kompozycji. Fani będą sięgali po nagrania z niepowtarzalną muzyką ilustracyjną i rozbudowanymi improwizowanymi suitami. Muzycy natomiast sięgną po nuty, mają do wyboru ogromnie różnorodny repertuar, od piosenek, po tematy rockowe i protest songi. Będą to robić coraz częściej, wszak nadal "Dziwny jest ten świat".