Brzmienia” w Artwakacie

Czasopismo muzyczne pod redakcją Krzysztofa Wodniczaka

 

Najnowszy numer czasopisma muzycznego Brzmienia

brzmienia2010lato.pdf

 

wodniczak@poczta.onet.pl

link do POWSTANIE SZTUKI – Mazowiecki Festiwal Artystów Radom 2008

Akcja – Powstanie Sztuki (Andrzej Wilowski)

strona główna

spis treści

działy - podstrony

sztuka - glerie - wystawy - wydarzenia

link do "IMPRESJee" Gazeta Autorska

 

MITAM 2009 - Międzynarodowe Targi Muzyczne II edycja

Kiedy w latach siedemdziesiątych zrodził się pomysł cyklicznej imprezy o nazwie Międzynarodowa Wiosna Estradowa nikt nie przewidywał, że kilkudniowe targi muzyczne oraz koncerty staną się ważnym punktem w rozwoju music-businessu tzw. Europy Wschodniej. Na terenach Międzynarodowych Targów Poznańskich koncertowały największe gwiazdy ówczesnej estrady (od Heleny Vondraczkowej po Bielo Dugme z Bregoviczem, od Czesława Niemena po jazzmanów, tutaj też odnotowano debiuty orkiestry Alex Band i grupy Vox). Poza estradowym nurtem Wiosny dość ciekawie prezentowały się firmy pracujące w branży muzycznej. To wtedy rozpędu nabrały promotorskie inicjatywy Estrad, Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych, managementy Polskiego radia i TV oraz Pagartu. Niestety dobrze rokująca międzynarodowa impreza nie wytrzymała próby czasu, konkurencji innych (głównie zachodnich imprez) i z czasem zaprzestano jej organizowania. Dopiero "era kapitalizmu" lat dziewięćdziesiątych pozwoliła na powrót do pomysłu sprzed trzech dekad, ale dotąd i tak nie zorganizowano w Polsce kompleksowych targów muzycznych. Czyniono różne próby stworzenia imprez podobnych francuskiemu MIDEM, ale zazwyczaj są to lokalne inicjatywy specjalistyczne.

 

Najciekawiej zaistniały wrocławskie targi sprzętu muzycznego Intermedia, doroczne spotkania branży radiowej i telewizyjnej Music and Media Conference czy ulotne targi wydawnictw muzycznych w Warszawie i Krakowie, targi fonograficzne w Sopocie (przy okazji festiwali piosenki), targi jazzowe zainicjowane prze miesięcznik "Jazz Forum" oraz lokalne imprezy pretendujące jedynie nazwą i ambicjami do miana t a r g ó w. Tak na dobra sprawę o obliczu współczesnego rynku muzycznego decydują wielkie, międzynarodowe imprezy, których prestiż wyznacza rytm światowego music businessu. Najważniejsza ciągle jest francuskie MIDEM w Cannes, impreza która obrosłą legendą i prestiżem cenionym nie tylko w przemyśle muzycznym .Dzisiaj MIDEM ma juz swoją azjatycką i latynowską mutację oraz szereg branżowych (telewizyjnych, targów wideo, oprogramowania).

 

Latem ubiegłego roku odbyła się pierwsza edycja Targów Muzycznych w Poznaniu pod "szyldem" MITAM.

Pierwszą imprezę należy uznać, jako próbę sił organizatorów, którzy dysponując skromnymi środkami, chcieli zainicjować cykliczne wydarzenie w kalendarzu przedsięwzięć związanych z programem "Poznań, Europejska Stolica Kultury". W tym miejscu warto zauważyć, że festiwal teatralny MALTA powstawał w podobnych okolicznościach i z imprezy zorganizowanej niemal spontanicznie, stał się wizytówką kulturalną Poznania w skali europejskiej. Za zorganizowaniem Targów Muzycznych z naciskiem na przemysł fonograficzny przemawiają dwa zasadnicze argumenty; po pierwsze Poznań jest miastem z tradycjami targowymi i jest miastem przyjaznym dla tego rodzaju przedsięwzięć, po drugie w tej części Europy nie ma imprezy o podobnym charakterze. W związku z powyższym, chcielibyśmy połączyć charakter rozrywkowej imprezy masowej ze spotkaniem handlowym branży fonograficznej i pokrewnych.

Na dziedzińcu Urzędu miasta Poznania przy placu Kolegiackim odbędą się dwa główne koncerty. Zostaną też zbudowane boksy dla ok.20 wystawców.

 

 

W programie uwzględniono wydarzenia i koncerty towarzyszące w poznańskich klubach i galeriach.

 

Termin - analogiczny do ubiegłorocznego czyli 14,15 i 16 sierpnia.

 

Ten termin zapewnia dobrą frekwencje i jest związany merytorycznie z programem Targów. Główne wydarzenia targowe zamkną się w trzech dniach, a koncerty towarzyszące w klubach mogą poprzedzać Targi i odbywać się również po ich zamknięciu.

 

W ciągu trzech dni wszystkie wydarzenia będą ogniskować się wokół głównych koncertów z udziałem wielu wykonawców polskich i zagranicznych.

 

Dzień pierwszy:

 

Początek o charakterze zamkniętym, dla "branży". Wystawcy powinni mieć czas na zorganizowanie się, zainstalowanie na stoiskach i nawiązanie kontaktów. Oficjalnym otwarciem będzie koncert pod hasłem "Szukam wydawcy", do którego zostaną zaproszeni wykonawcy z dorobkiem i doświadczeniem estradowym, ale nie mający jeszcze bogatej dyskografii.

Wieczorem zaś koncert 50 LAT POLSKIEGO ROCK AND ROLLA dedykowany Franciszkowi Walickiemu uznawanemu za ojca polskiego big beatu (rocka).Wystąpią Jarosław Królikowski ( w rep.Czesława Niemena Wydrzyckiego), Ania Rusowicz( rep. Ady Rusowicz), Simple Blue (covery Niebiesko Czarnych),zespół Dwie Korony (rep .Krzysztofa Klenczona),Piotr Nalepa i zespół Nie-Bo (rep.Breakout) oraz Józef Skrzek i SBB.

 

Dzień drugi:

 

Stoiska będą już dostępne dla publiczności. Dopuszcza się mini koncerty, czy recitale, zależnie od pomysłowości wystawców. Wieczorne koncerty w kościołach znajdujących się w pobliżu Starego Rynku będą przeglądem rozmaitych nurtów muzyki rozrywkowej pod wspólnym tytułem Gospelowanie czyli KONCERTY Z PRZESŁANIEM bowiem większość nurtów muzyki rozrywkowej ma swoje źródła w muzyce gospel ,spirituals i work songach.

 

Dzień trzeci:

 

Stoiska podobnie jak dnia poprzedniego będą dostępne przez cały dzień. W ramach głównego koncertu finałowego POZNANIACY PAMIETAJĄ PRESLEYA wystąpią wykonawcy w repertuarze Elvisa Presleya który zyskał już miano standardów. Wystąpią Michał Milowicz oraz,zespoły w międzynarodowych składach:ANT AKMENS,BOOGIE BOYS,MONALIZY,THE DEVILS

To główne oferty programowe, których prezentacja odbywać się będzie na przepięknym podwórcu pojezuickim Placu Kolegiackim. Inne zaś jako imprezy towarzyszące pojawia się w klubach skupionych w okolicy Starego Rynku (Lizard King, Johny Rocker, Piwnica Farna, Charyzma, Czerwony Fortepian, Dragon, PoemaCafe, SARP, Pod Koziołkami, PostCafe).

 

Międzynarodowe Targi Muzyczne MITAM z dyrektorem artystycznym Andrzejem Mitanem nie będą festiwalem sensu stricto. Mają być festynem koncertowym dla fachowców branży muzycznej, giełdą gdzie wymienia się doświadczenia artystyczne i organizacyjne, nawiązuje się kontakty. Ideą naczelną MITAM będzie konfrontacja muzycznej sztuki, przy czym konfrontacja w tym przypadku może znaczyć poznawać się lepiej, ożywiać współprace, wymieniać doświadczenia, a nie konkurować o nagrody (bo takowych, poza tortem okolicznościowym, nie będzie). Mamy często możliwość oglądania i słuchania różnorakich i różnorodnych artystycznych ofert. Teraz Polskę i Poznań nie omijają najciekawsi soliści i zespoły ze swoimi recitalami.

 

Nigdy przedtem nie mieliśmy okazji (może tylko w latach siedemdziesiątych kiedy odbywały się wspomniane Międzynarodowe Wiosny estradowe) poznania tylu innych wykonawców. Impuls taki daje MITAM, który może ożywić rynek artystyczny, dopomóc także w promocjach radiowych, fonograficznych. A koncerty "w pigułce" przygotowane przez agencje koncertowe i firmy fonograficzne mogą też wypromować nowe twarze, utalentowanych solistów i nowatorskie zespoły, których brzmienia można po raz pierwszy usłyszeć właśnie w Poznaniu podczas MITAM, Międzynarodowych Targów Muzycznych. Impreza z czasem może w istotny sposób wywierać istotny wpływ na kształt przemysłu muzycznego.

 

O czym jest przekonany pomysłodawca i kierujący projektem MITAM, Krzysztof Wodniczak.

 

 

Czy mnie jeszcze pamiętasz?

 

Od kilku dni nad aulą uniwersytecką wisiał baner zapowiadający koncert z okazji 70 rocznicy urodzin Czesława Niemena. Czesław Juliusz Wydrzycki urodził się 16 lutego 1939 roku we wsi Stare Wasiliszki na Białorusi, a zmarł pięć lat temu. Patronatem koncert objął Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Zdrojewski i Marszałek Województwa Wielkopolskiego. Na koncercie miał wystąpić chór "Odrodzenie" z rodzinnych stron artysty, ale nie dojechał. Gwiazdą wieczoru miała być włoska piosenkarka Farida, z którą jak głosi legenda Niemen miał napisać wspólnie jedną piosenkę. Dochód z koncertu ma być przeznaczony na remont rodzinnego domu Niemena i w przyszłości zorganizowania tam "Izby Jego pamięci ". O wydarzeniu zapowiadała lokalna prasa i telewizja. Tyle zapowiedzi.

 

 

 

 

Na imprezę tłumnie przybyły nastolatki pamiętające ten koncert idola z początku lat siedemdziesiątych w hali 14 Poznańskich Targów, czy ten o dziesięć lat późniejszy w poznańskiej operze, dwa już dziś legendarne występy w "Teatrze Polskim" i Pałacu Działyńskich, a może też i pojawił się ktoś, kto pamięta ze starej "Od Nowy" wspólne popisy Czesława Niemena i Wojciecha Kordy. Goście przyprowadzili ze sobą dzieci, a może nawet i wnuki, przynieśli pamiątki z tych lat i wyposażeni w aparaty fotograficzne, oraz urządzenia do nagrywania, zasiedli w fotelach auli, czekając na znane sobie słowa i frazy, które miały przywołać tamten czas. Sprawcą całego zamieszania i mistrzem ceremonii był Krzysztof Wodniczak, ostatni menadżer Niemena.

 

Koncert rozpoczęli goście z Białorusi, odśpiewawszy piosenkę z rodzinnych stron Czesława Wydrzyckiego, wręczyli organizatorom czarny chleb i połeć słoniny. Publiczności były to raczej obce smaki, dla niej zarówno ten sprzed czterdziestu, jak i trzydziestu lat Niemen był idolem pokolenia i kimś, kto wprowadził do kultury masowej coś bardziej "światowego", uniwersalnego. Dowodem niech będzie chociażby "Dziwny jest ten świat" brzmiący jak hymn pokolenia, a nawiązujący w stylistyce i manierze wykonawczej do "rythm`n`bluesa". W delegacji rodaków z Białorusi znalazła się Grażyna Kulinicz z Lidy, młoda obiecująca piosenkarka, która przypomniała "Pod papugami". Zdradza talent, choć nie potrzebnie starała się śpiewać w modnej soulowej manierze, jak Edyta Górniak, ale ta ostatnia poniosła klęskę, więc nie warto naśladować takich wzorów. Dobrze, że młodzież białoruska interesuje się Niemenem. Dziewczyna ma potencjał. Powinniśmy takie talenty wspierać.

 

 

 

 

Sądzę, że Polacy z dawnych kresów Rzeczpospolitej mają prawo liczyć na naszą pomoc, poprzez popieranie i propagowanie inicjatyw kulturalnych i edukacyjnych. Dla mnie dysonansem była wypowiedź siostry Niemena Jadwigi, a chodzi o właśnie to "dawnej". Wyobraźmy sobie, jak my odebralibyśmy publiczną deklaracje kogoś urodzonego na przykład w klatach czterdziestych we Wrocławiu, który z nostalgią wspominałby to niemieckie miasto. Motywacja sentymentalna nie usprawiedliwia takich publicznych deklaracji, choć publiczność przyjęła to oklaskami. W urodzinowym koncercie nie mogło zabraknąć songu "Dziwny jest ten świat", który mieli wykonać Ares i spółka. Mieli, bo poprzestali na czterech pierwszych taktach. Próba wykonania "Dziwnego świata" w konwencji reggae była kompletnie chybiona, bowiem pieśń ma swoją strukturę harmoniczną i dramaturgiczną; wszystko ułożone jest tak, że po każdym refrenie, kolejna zwrotka podnosi dramaturgie, trudno budować to na jednostajnym rytmie i powtórzeniach. W dalszej części występu wykonali żywiołowo i brawurowo kilka numerów reggae, rytmicznych i dynamicznych. Wrażenie popsuło nagłośnienie. Nie wiem, czy "chłopcy" sami się "rozkręcili", czy im na przekór - akustyk. Graham Crawford w Poznaniu bardziej znany jest jako profesor anglistyki, a jest to człowiek wszechstronnie utalentowany, tłumacz, aktor, reżyser i spontanicznie - muzyk. Wykonał balladę "Gdzieś obok nas" z akompaniamentem samego fortepianu, stylowo i bezpretensjonalnie. Na uznanie zasługuje fakt, że przygotował ją w oryginalnej wersji językowej. Po standardzie wykonał dwie ballady; jedną o "celtyckim" charakterze, a drugą w klimacie liverpoolskiego brzmienia.

 

Dla publiczności Niemen był idolem, a dla muzyków mistrzem. Naśladowców znalazł nie wielu, jest też kilku imitatorów jego śpiewu, a wśród nich tym najwyższej klasy jest Jarosław Królikowski. Dysponuje odpowiednimi warunkami głosowymi, wszak na co dzień jest śpiewakiem operowym. Na urodzinowym koncercie nie mogło zabraknąć przeboju "Czy mnie jeszcze pamiętasz?". Niestety efekt popsuł akompaniator, który dwukrotnie odpalił ten sam podkład z playbacku. Publiczności to nie zraziło i doceniła wirtuozerię Jarosława śpiewającego Czesława. Nie chcieli go puścić z estrady.

 

Wolałbym usłyszeć Królikowskiego z akompaniamentem samego fortepianu, czy organów Hammonda, bo paradoksem jest, że dziś w dobie "cyfryzacji" wszystkiego elektroniczna perkusja, czy półplayback to obciach, każdy woli żywego muzyka. Mnie najbardziej zaimponował Jarosław Królikowski wykonaniem "a capella" "Człowiek, jam niewdzięczny" do słów Norwida w ubiegłym roku w poznańskiej farze. Imponujące też było wykonanie w "Naszym klubie" "Bema pamięci...". Po ten utwór wcześniej odważył się sięgnąć Maciej Maleńczuk. Pytanie; "Czy mnie jeszcze pamiętasz?" należałoby raczej kierować do muzyków, bo jak wykazał ranking "Pop wszech czasów" radiowej "Trójki", Czesław Niemen jest najpopularniejszym polskim artystą. Muzycy nie sięgają po jego repertuar, bo jak sądzę - jest to właśnie kwestia odwagi.

 

 

 

  

Występy przeplatały wspomnienia rodziny i przyjaciół Niemena. Ostatni zabrał głos Juliusz Wydrzycki, wspominał między innymi włoskie wyprawy Niemena, co zapowiadało występ gwiazdy wieczoru Faridy, kojarzonej z Niemenem. O Faridzie mogę powiedzieć niewiele. Odniosła pewien sukces w konkursie sopockiego festiwalu, czego rezultatem było późniejsze tournee po Polsce i nagranie przez „Polskie Nagrania” płyty długogrającej. W latach siedemdziesiątych Niemen próbował podbić Włochy. Nagrał dwa single z własnymi piosenkami śpiewanymi po włosku. W trakcie tych wizyt we Włoszech miała się nawiązać przyjaźń między Niemenem a Faridą. Mieli też wspólnie napisać piosenkę „Musica magica”, ale nigdy nie została ona opublikowana, nie zachowała się żadna oficjalna rejestracja, poza prywatnym amatorskim nagraniem Faridy tego wspólnego wykonania. W latach osiemdziesiątych zawiesiła ona działalność estradową. Farida przypomniała swoje przeboje, jak wszystkie piosenki, są one przeważnie o miłości. Panie podziwiały białą kreacje, a panowie zachowaną urodę Sycylijki. Jeśli chodzi o wykonanie, to mogę powiedzieć, że artystka niewątpliwie ma silny głos i jest żywiołowa. Publiczność ten krótki recital nagrodziła burzliwymi oklaskami. Miarą entuzjazmu niech będzie to, że po koncercie tłumnie ruszyła po autografy, właśnie na tych przyniesionych pamiątkach, odkurzonych winylach w pożółkłych okładkach. 

 

Andrzej Wilowski

(inne teksty autora patrz - ANNALES)

 

Wspomnienie Mistrza.

 

16 lutego 2009 odbyła się w Poznaniu z inicjatywy Krzysztofa Wodniczaka impreza okolicznościowa poświęcona 70 rocznicy urodzin Czesława Niemena Wydrzyckiego. Jak wiemy jego „Dziwny jest ten świat” z roku 1967, w niezliczonych rankingach na najlepszy utwór rockowy i popularny wieku XX w Polsce uplasował się na pierwszym miejscu. Wielu uważa go za niekwestionowanego króla polskiego rocka i rock and rolla do dzisiaj, tak jak w USA niekwestionowana jest pozycja Jimiego Hendriksa. Czesław Niemen dodatkowo łączył w swej twórczości muzykę popularną z jazzem i to tym awangardowym oraz innymi gatunkami muzycznymi. Gdyby tworzył obecnie można by go było zaliczyć do etno rocka czy etno jazzu. A może jego muzyka jest taka że nie podoła jej żadna kwalifikacja? Niemen był z resztą artystą niepokornym – jeżeli chodzi o współpracę z innymi muzykami i poza Polską. Jego potencjał twórczy i wykonawczy pretendował go do gwiazdy soulu, rhythm and bluesa czy światowego fussion. Mógł grać poza Polską z Janem Hammerem, Billy Cobhamem i Michałem Urbaniakiem.

 

Dlaczego tak się nie stało? To materiał na osobne opowiadanie. Tymczasem o godzinie 19 dnia 16 lutego w poznańskiej auli UAM pod patronatem Marszałka Województwa Poznańskiego i Ministra Kultury i Dziedzictwa RP miała miejsce impreza na którą tłumnie przybyły osoby pamiętające Czesława z czasów gdy koncertował w Poznaniu i w całej Polsce. Większość pamięta jego słynny występ w kinie 14 na terenie Targów Poznańskich pod koniec lat 60. gdy artysta prowokacyjnie nie zaśpiewał słynnego „NIE” a dokończyła to za niego ówczesna „rozwydrzona młodzież” która 16 lutego tłumnie obecna była na sali po przeszło 40 latach (tam byłem „i tamto wino piłem”) wraz ze swymi dorosłymi dziećmi i grzecznie oraz godnie słuchała zaproponowanych przez ostatniego managera Niemena – Krzysztofa Wodniczaka propozycji wokalno – instrumentalnych. Jako że chór z Białorusi „Odrodzenie” nie dojechał, młoda solistka z Lidy – Grażyna Kulinicz z terenów gdzie narodził się Czesław Wydrzycki (przyp. Stare Wasiliszki - obecnie - Białoruś) odśpiewała "Pod papugami" mocnym głosem i z ekspresją godną mistrza. Szkoda że wykonawczyni nieco nadużywała maniery gwiazdek standardowego komercjalnego smooth soulu w stylu Edyty Górniak czy Natalii Kukulskiej. Gdyby w jej wykonaniu było więcej białoruskiego zaśpiewu - byłoby lepiej. Niemniej publiczność gorąco przyjęła tą propozycję, a pieśniarka stanowi materiał na niezłą wokalistkę. Bardzo dobrze, iż młodzież białoruska interesuje się Niemenem. Powinniśmy te inicjatywy popierać, wszak Czesław Wydrzycki to osoba która zbliża nasze kultury.

 

Następnie wystąpił Ares Chadzinikolau i jego „The Tribe”. Samo wykonanie songu "Dziwny jest ten Świat" było dla mnie w jego interpretacji co najmniej dziwne. Poza tym zabrzmiały tylko cztery takty utworu powtarzane w nieskończoność a cały urok i dramaturgia oryginału brzmi w strukturze harmonicznej i budowie następstwa refrenów i zwrotek. Zespół Aresa był fatalnie nagłośniony - nie wiem czy z woli samych muzyków czy przeciw nim. Konwencja reggae dodała życia i pewnego relaksu imprezie niemniej przesadnie wyeksponowany bas był drażniący i zabijał wszystko. Pozostałe utwory polskich Greków były sympatyczne. Zespół Aresa - The Tribe, wraz z samym liderem sprawnie wykonał swój oparty na ska i reggae repertuar, bardzo luźno nawiązując do „niemenowej stylistyki”. Wprowadził trochę życia i elementu zabawy karnawałowej. Nie doświadczyliśmy jednakże oczekiwanych greckich klimatów ani wersji „niemenowych” przebojów. Aż prosiło się o „Sen o Warszawie” albo o „Pod Papugami”.

 

Dalej: Trio Grahama Crawforda. Lider nauczył się po polsku i zapowiadał repertuar w tym języku co miało posmak swoistego show na przysłowiowym angielskim luzie. Po polsku też zaśpiewał z akompaniamentem "Obok nas" jak umiał, bezpretensjonalnie, nie siląc się na wirtuozerię wokalną. Nagłośnili się bracia z nad Tamizy najlepiej ze wszystkich, wszak aula UAM ma wspaniałą akustykę i jako taka elektryki nie potrzebuje za dużo. Pozostałe ballady - jedną o celtyckich korzeniach, drugą o liwerpulskiej bitelsowskiej proweniencji „chłopaki” wykonali z wdziękiem i czysto. Grają zresztą to co u wyspiarzy najlepsze i na czym rock brytyjski bazuje od dawna - repertuar balladowy. Taka - ogólno brytyjska muzyka. Sam Graham Crawford to interesująca postać. Urodził się w Crawley, w południowo-wschodniej Anglii. Studiował teatrologię i filmoznawstwo. Po studiach pracował jako kierownik sceny, technik teatralny, aktor, reżyser, wykładowca, tłumacz i jako konsultant ds. pożyczek hipotecznych. Obecnie wykłada na Wydziale Anglistyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przyjechał do Polski w 1989 r. aby zostać aktorem koszalińskiego „Teatru Blik”. Przetłumaczył na angielski piosenki Edwarda Stachury w liczbie około dwudziestu. Od wielu lat gra na gitarze i pisze własne kompozycje. Koncertuje od lat w całej Polsce.

W dalszej kolejności występowali; Jarosław Królikowski i Krzysztof Jarmużek. Niezbyt przypadł mi do gustu elektroniczny akompaniament i cyfrowa perkusja. Uwaga muzyczna: jak nie można użyć perkusji naturalnej to lepiej dać akompaniament bębnów jak to zrobili Brytyjczycy. Na miejscu Jarosława Królikowskiego dysponującego wspaniałym głosem zaśpiewałbym a capella. Tak zrobił w Farze w zeszłym roku i efekt był bardzo dobry. Powtórka tego samego utworu w akompaniamencie to kiks Krzysztofa Jarmużka, który nie miał w tym dniu swej dobrej karmy. Na bis mógłby też wykonać Jarosław na przykład „Człowiek jam niewdzięczny”. Nie wiem dlaczego nie odegrali razem „Bema pamięci rapsod żałobny” wszak wykonywali to już wcześniej na koncertach? Publika całość jednak kupiła i Królikowskiego z estrady wypuścić nie chciała. Wykonał on bowiem z pasją i stylowo jeden z największych przebojów i najbardziej popularny utwór Niemena „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”. Całość podobała się publiczności – licznie zgromadzonej, a to najważniejsze. Należy żałować, iż solista nie wykonał więcej utworów Solenizanta.

 

Wszyscy oczekiwali na Faridę. Prześledziłem historię Sopotu. Nie jestem i nigdy nie byłem entuzjastą tej imprezy ale obiektywnie trzeba stwierdzić iż do lat 90 tylko tam występowały światowe gwiazdy. Czasem już po okresach świetności swych karier. Wymieniam: 1978 The Temptations, 1979 Demis Roussos, Boney M, 1984 Charles Aznavour, 1987 Jose Feliciano, 1988 Kim Wilde, 1991 Dannii Minogue, Alison Moyet, 1992 Kim Wilde, 1995 Chuck Berry, Vanessa Mae, Annie Lennox, 1998 Chris Rea, Tanita Tikaram, 1999 Lionel Richie, Whitney Houston, 2000 Bryan Adams, 2001 Goran Bregović, 2002 Zucchero, 2003 Björk, Ricky Martin, 2004 Patricia Kaas, 2006 Katie Melua, Elton John, Karel Gott, Demis Roussos, Drupi, 2007 Norah Jones, Village People, 2008 Samantha Fox, Kim Wilde. W tak znamienitym towarzystwie Farida nigdy nie wystąpiła jako gwiazda. Brała natomiast udział w konkursie i spotkała się z uznaniem Polaków. Wtedy też zaczęła się jej znajomość z Niemenem. Niezbyt gustuje w tego typu śpiewie, ale wiem iż publiczności ekspresja i żywiołowość Sycylijki podobała się najbardziej. Publiczność owacyjnie przyjęła występ jej i jej dysponującego świetnymi warunkami głosowymi - scenicznego partnera - z nostalgią wspominając swą młodość. Bisom nie było końca. To wzruszające i sympatyczne. Niektórzy odkurzyli swe winyle Faridy (nagrała ona w Polsce płytę) do podpisu. W holu auli na chętnych czekała jeszcze książka Dariusza Michalskiego o Niemenie w cenie 45 zł, płyty Jarosława Królikowskiego i Faridy.

 

Jacek Kasprzycki

 

Felieton osobisty „Muzyka nie łagodzi obyczajów”

Młodzi pamiętają i Kaczmarskiego też śpiewają

Na zastępstwie Coltrane’a

BLUE NOTE – 10 LAT

Coltrane w Pod Pretekstem

MITAM, amerykańska „muza” i wiecznie żywy Presley

MITAM – Andrzej Wilowski

Spotkanie z Eric’iem BELLem

MITAM - KOMUNIKAT PRASOWY

KONCERTY – 14, 15, 16, 17 SIERPNIA 2008

MITAM - PLAKAT

KONCERT PRESLEYOWSKI W KOŁOBRZEGU - PLAKAT

DZIEŃ DLA ELVISA W POZNANIU - PLAKAT

ERIC BELL W POLSCE - KONCERTY - PLAKAT

ROCK JEST JEDEN - OSTRÓW WIELKOPOLSKI - PLAKAT

OKŁADKA BRZMIENIA LATO 2008

http://www.mitam.eu/

Presley na nowo inspirujący – wywiad z Krzysztofem Wodniczakiem

MITAM - nowa inicjatywa Krzysztofa Wodniczaka i Andrzeja Mitana

Stefania Golenia rozmawia z Krzysztofem Wodniczakiem

Standaryzacja po polsku – Andrzej Wilowski

Andrzej Mitan rozmawia z Andrzejem Mitanem

Rozmowa o biznesie muzycznym i o projekcie MITAM

Ambasador Delty i Chicago w Poznaniu

Blues dla Janusza (link)

Blues dla Janusza w Blue Note

Bluesman absolutnie (o Tadeuszu Nalepie)

Bluesowo i standardowo

Doc Hook – rzecz o Johnym Lee Hookerze  

            Dzień dla Elvisa

Dziwny jest ten świat nadal aktualne

Elvis w Poznaniu

Informacja o koncercie Scorpions

JP2

Klub 39

Koncert „Być potrzebnym”

Lirycysta

Marzyciel

Mury

Newsletter koncertu Scorpions

Niemen artysta osobny

Nurt Jazzu (2005)

Nurt Jazzu (Diapazon)

O Januszu Wiliszewskim

O słowie w rocku i nie tylko...

Obrazy Janusza Wiliszewskiego

Opowieści koncertowe

Pamiętamy o Nalepie

Piotr Kałużny – Impresje Wielkopostne

Piotr Kałużny, Tomasz Jaśkiewicz i Jan „Izba” Izbiński w „Pod Pretekstem” W Poznaniu

Po prostu poeta (rzecz o Marku Grechucie)

Podróż na Zachód

Polish Jazz - Kanon lektur muzycznych

            Poznańskie presleyowanie

Pożegnaliśmy Rysia

Procedury twórcze, a odtwórcze

Punkowa rewolta

Satelita Miłości

Scorpions zapraszają na koncert

Skorpiony ukąsiły w Ostrowie

STONSI

Urodziny Niemena

 

strona główna

spis treści

http://impresjeee.blox.pl/html