|
|
numer 6 - archiwalny październik 2003 - luty 2004
  - codzienność -
Agnieszka Kłos
Blogi, nekrologi
Zdobyliśmy PIN do świata. Internet wchłonął inne media i stworzył nam niespotykane dotąd możliwości komunikacyjne. Dzięki niemu piszę te słowa. Dzięki niemu istnieje artmix. Powstało nieskrępowane forum wypowiedzi i publikacji. Raj dla kobiet?
Blog to strona domowa, możliwość wejścia do sieci od kuchni. Jego prowadzenie można określić jako zajęcie typowo kobiece (takie codzienne krzątanie się). Wśród zarejestrowanych użytkowników stron blog.pl 60% stanowią kobiety. Codzienność blogersa to odsłanianie prywatnej strony życia, która staje się znana i komentowana przez innych. Wokół blogów krążą zatem obcy, intruzi, gapie i podglądacze.
Tworzenie bloga to tkanie sieci pełnej znaczeń, powiązanie linkami i oczekiwanie na odwiedziny. Księga Gości to najsmutniejszy odcinek blogowej powierzchni, prośba o rewizytkę, wpis, który powinien sprowokować.
Jakiś czas temu w świetlicy dydaktycznej Bunkra Sztuki odbył się wykład poświęcony blogom i ich nie-wartości literackiej. Jakby chodziło o literaturę.
Wiadomo, że blogi to przede wszystkim getto podobnych. Wystarczy prześledzić pasmo olinkowania, żeby się o tym przekonać. Ludzie podobni trzymają się razem.
Sieć - biorąc pod uwagę wszystkie jej cechy i blog - biorąc pod uwagę to samo, powinny być miejscem krzątania się. Wiąże się to z potrzebą intymności, kontaktu, zwierzeń, rozmowy i spotkań. Każdy użytkownik pielęgnuje tutaj swój kawałek ogródka, krząta się po ziemi własnej i działce sąsiada. Taka wygospodarowana przestrzeń ni to osobista, ni to towarzyska, powstała po raz pierwszy w sieci około 1997 roku. Przede wszystkim z potrzeby szybkiego zapisywania myśli, uwag i kierunku sieciowej nawigacji. Był to pierwszy podręczny notesik sieciowy. Hybryda gatunkowa. Blog właśnie.
Dzisiaj blogi to przede wszystkim wizytówki właścicieli, gdzie każdy określa swój idealny profil. Bywają narzędziem prawdziwej strategii marketingowej i politycznej. Przekonali się o tym niedawno Chińczycy, którym państwo zablokowało dostęp do prywatnych dzienników, uzasadniając, że za dużo jest w nich treści pornograficznych, kapitalistycznych i wywrotowych. W tej chwili nad siecią czuwa dział pekińskiej policji, złożony z 40 tysięcy administratorów.
W Polsce dostęp do blogów jest nieograniczony. Wystarczy zapłacić niecałe 8 zł i można zacząć się klonować i mnożyć historie na swój temat. Tak powstają nowe mity i gwiazdy kultury masowej. Rzeczywiście blogi stanowią nowe zjawisko w sztuce technologicznej - w codziennej sztuce uprawianej w sieci. Patronuje im nowa symbolika, która nie dotyka żadnych głębokich pokładów naszej wyobraźni ani historii świata w ogóle, ale przybiera charakter rozpoznawalnego od razu emblematu. W tym leży ich siła. Blogi to kawałki prywatnych historii, które nawiązują częściowo do współczesnych obrazków, idoli, toposów kultury popularnej. Na pierwszym planie pojawia się człowiek i jego uczucia. Poza tym oczywiście codzienna krzątanina, praca, trudy pożycia z bliskimi, szkoła, mieszkanie w spopularyzowanych ostatnio blokach. Takie robótki ręczne, rodzaj gry resztkami.
Blogi jako zjawisko codziennej egzystencji w sieci pożytkują się pięknem entropii. Pozornie zniekształcony obraz, pełen poszatkowanych emocji i impresji z metra, przykuwa naszą uwagę. Oto moc wrażeń, ostemplowanie przeżyć, karta obecności, dokładnie zapisane godziny naszego czuwania. Przestrzeń niemal pozbawiona kontroli. Kanapa dla gości.
Tak, w sieci wszystko może się zdarzyć.
Blogi w intuicyjny sposób bywają kojarzone z tym, co kobiece w sztuce. Być może wiąże się to z kontrolą nad naszą codziennością, domowym pasmem kuchenno - sypialnianych spraw. A może chodzi jedynie o zjawisko konserwowania pamięci. Pamiętamy przecież pojedynek na łamach Wysokich Obcasów, pomiędzy Zofią Turek i Grzegorzem Opałką, o zwycięstwo nad szczegółem, w lepszym zapisaniu upływu czasu. A zatem nieskończona liczba cyfr i nieskończona ilość czynności. Dwa wcielenia czasu, dystans zerojedynkowy i reality show. Dwa oblicza lęku przed śmiercią i lęku przed życiem.
Lista zakupów, osiągnięć i znajomości. Blog jawi się jako sprawdzian społecznej akceptacji. W tym sensie może być utożsamiany z diarystyką nastolatek. Nieprzypadkowo. Jednym z pierwszych ogniw blogowych w Polsce była przecież strona Filipinek www.filipinka.pl Dzienniki nastolatek przepełnione są goryczą i alfabetem małych świństw. Brak w nich dystansu do świata i własnych spraw. Groźny jest w nich język i poczucie osamotnienia. To jest świat zwykłych, ciekawych, według Lejeunea (2001), ludzi, którzy zasługują na własne towarzystwo. Euforia Lejeunea, od momentu odkrycia dziennika swojego przodka i stworzenia kategorii zwyczajności w sztuce, utrzymuje się na wysokim poziomie. W tej chwili autor paktu autobiograficznego wziął na warsztat blogi francuskich nastolatków.
Stosunek wolności i samotności osiąga na blogach doskonałą proporcję. Projekt zawiera propozycję układu interaktywnego, stanowi więc złudzenie realnego kontaktu. Jest to inteligentne oszustwo uczestnictwa, zastygła forma "ja." W interpretacji Baudrillarda (1976) pewne fenomeny medialne charakteryzują się takim właśnie układem, wymiany i jednoczesnego kulturowego zamknięcia.
W serializacji własnych przygód i przeżyć zawarta jest symulacja i ogromne pragnienie podtrzymania uwagi. To strategia show-bussinesu. Blog jest przecież modnym zjawiskiem.
Codziennie zjawiamy się w umówionym miejscu. Dla większości czytelników blogi stanowią namiastkę bycia w centrum jakichś wydarzeń, a także czyjegoś życia. Czytanie blogów to przeżycie intensywne, któremu towarzyszy poczucie bycia na szczycie, na scenie widowiska. W miejscu uniwersum intymności pojawia się uniwersum komunikacji. O tym doświadczeniu medialnym Baudrillard napisał wprost: ekstaza komunikacji (1985) Można zatem powiedzieć: blogostan.
Miniaturowe obiegi uwagi, sprawdzenie liczby odwiedzających, rachunek wpisów, licznik połączeń. Blogi to strony widma, które krążą swobodnie po sieci. To zdalnie sterowane obiekty, których karmienie odbywa się codziennie przez zafałszowany obraz własnego "ja" albo wyizolowaną cechę. Ten sztuczny świat doświadczamy w sposób nieciągły, momentalny i fleszowy. Coś gdzieś rozbłyska i gaśnie. Blog to izolowana cząstka, nigdy struktura. To pęknięcie w siatce maili i stron. Sztuczny świat podnieca, jednak to, co podnieca nas jeszcze bardziej to atrakcja reality, coś, przynajmniej pozornie, rzeczywistego z czym możemy się utożsamić. Kreacja rzeczywistości zależy oczywiście od talentu i pomysłowości blogowiczów. Niektóre blogi dają nieodparte wrażenie czegoś prawdziwego, prowokują ujęciem, zarysem, możliwością kontaktu w realu. Te blogi stają się hitami i przyciągają największą liczbę odwiedzających spragnionych detali.
Kategoria reality w blogach wydaje się najważniejsza. Czytelnicy czują się ogromnie zawiedzeni, kiedy okazuje się, że prawda o autorach leży zupełnie gdzie indziej. Blog to odnaleziona korespondencja, przechwycenie czyjegoś listu i oczywiście triumf spostrzegawczości. Każdy czytelnik czuje się odkrywcą i w tym sensie można go porównać z kimś, kto ogląda Fotografie. Również tu obraz rzeczywistości zastąpiono doświadczeniem z rzeczywistości. Czy raczej z jej przeżycia.
Blogi to cykle. Nie komponują nigdy nowych wcieleń, nowych obrazów, nowych światów i rzeczywistości, ale tworzą kombinacje ożywiających, czytelnych i skądś nam znanych postaci. Przyświeca temu przekonanie: to nie człowiek, to maska.
Wykorzystanie znanych motywów, tematów, intryg i obrazów, połączenie ich z możliwościami jakie niesie sieć, daje ogromne pole nowej mitologii. Mitologii naszej małej codzienności.
Kiedy pojawiają się blogi? Na styku jakichś miłosnych historii, rozczarowania, klęski i zmian. Zmęczeni czekaniem na własną historię w mediach, autorzy blogów podejmują samodzielne starania. Zaczynają tworzyć mit w oparciu o własne przeżycia. Zapisują go na najtwardszym z materiałów. Może to kolejna odpowiedź na kryzys śmierci w ujęciu Barthesa? (1995). Nagrobki lekkie, eleganckie, pełne humoru, redagowane przez infantylnych zwolenników estetyki kawaii.
Jeszcze nigdy dotąd ludzie tak masowo nie korzystali i współtworzyli żadnego z mediów. Czwarta władza oddana w ręce mas. Redakcja, przekazywanie i archiwizowanie całych systemów informacji staje się dziś udziałem niemal każdego. Blogi to kwintesencja grafomanii i banału.
Blog to sztuka gry. Przewodzą jej mali mistrzowie przemiany, pastiszu i postmoderny. Okresy błękitne, różowe, salony jednej notki, galerie komiksu, zakazanych zdjęć, diabelskich zaklęć, nowoczesnego dizajnu. Większość z tych informacji nie dociera do żadnego nadawcy. Ale przecież, jak twierdzi Dziamski (1995), niepełność i rozproszenie informacji jest wyznacznikiem nowej sztuki.
Każdy autor liczy na odrobinę tolerancji. Blogi stanowią bogate źródło literatury autobiograficznej w sieci, na podstawie której powstają poważne rozprawy magisterskie. W myśl badaczy, odbiorcy blogów powinni porzucić staromodne przyzwyczajenia czytelnicze, w których doznania estetyczne biorą górę nad zasadą porozumienia i chęci poznania nadawcy. Blogi zostały zwolnione z odpowiedzialności literackiej. Zastąpiono ją autentyzmem przeżycia. Trudno powiedzieć jednak, która z tych opcji może podlegać drastyczniejszej ocenie.
Bohaterami blogów są ludzie z krwi i kości. Większość blogów przynajmniej w ten sposób kreuje swoją rzeczywistość. Podczas lektury narażeni jesteśmy na "bezpośredniość wzruszenia", narratorom przysługuje natomiast przywilej przedłużania i utrwalania kreowanej tożsamości. To ważne w czasach zachłannej dekonstrukcji, gdy każdy z nas wystawiony jest na próbę posiadania wielu osobowości jednocześnie.
Sieć to środowisko idealne dla prowokatorów i twórców nowych znaczeń. Anna Nacher, odwołując się do Baumana, pisze po prostu: "Jeśli gdzieś jest możliwe jednoczesne bycie wieloma rozmaitymi osobami o różnych tożsamościach bez narażania się na oskarżenie o osobowość schizoidalną, to jest to możliwe właśnie w sieci, w komunikacji zapośredniczonej przez komputer". (Nacher, s. 204) Bo blog to wspólnota.
Biorąc pod uwagę różnice w sposobach komunikacji mężczyzn i kobiet, blogi spełniają kryteria stereotypowo pojętego, "kobiecego" stylu wypowiedzi. Łagodzenie, wspieranie, budowanie płaszczyzny porozumienia, wychodzenie rozmówcy naprzeciw. Wydawać by się mogło, że otrzymałyśmy swoją przestrzeń. Niemal raj dla kobiet!
Blogi to dynamika przeżycia, pulsujące, rozkwitające historie prowokują do częstego powracania, odwiedzania, zaglądania, wpadania z wizytą. Do kręcenia się w obrębie tekstu. Ruch na blogach jest bardzo szybki i intensywny. Czytelnicy podróżują nieustannie miedzy promami w ramach wymiany. Istnieje tu żywotne plotkarskie forum, które błyskawiczne przekazuje sobie historie na swój temat. Struktura bloga wymusza określoną strategię zachowawczą, chaotyczny, pasażerski sposób postrzegania. To jak krajobraz za oknem samochodu lub pociągu, mijany bardzo szybko. W przestrzeni blogowej, podobnie jak w całej sieci, tożsamość podróżników wpisana jest w określony kod, rolę, maskę czy tekst. Cielesność jako kategoria egzystencjalna nie istnieje, poddana jest obróbce cyfrowej w konwencji queer. W przestrzeni tak pilnie strzeżonej, przejrzanej, oglądanej i jednocześnie w tak niewielkim stopniu kontrolowanej, każdy użytkownik może zmieniać dowolnie swoją płeć, konfigurować, mutować ją i deformować. Konstrukcje genderowe nabierają tu nieprawdopodobnego rozmachu. To prawdziwy music hall. Sieć to naturalne środowisko dla Innych, odmieńców i wywrotowców różnej maści, którzy kryją się pod pseudonimami, dającymi im powierzchowne poczucie bezpieczeństwa. Siatka blogów spina społeczności, które na co dzień funkcjonują w obszarach marginalnych i naznaczonych. Oczywiście głównym wyznacznikiem ich lokacji w strukturze jest wspólne zainteresowanie. Obok lokalnych społeczności, na blogach istnieją sezonowe fankluby, które spaja fascynacja jakąś wąską dziedziną. W niemal każdym opracowaniu dotyczącym cyberprzestrzeni pojawia się sakramentalne stwierdzenie: "Społeczeństwa wirtualne to idealne miejsce dla ludzi, którzy z różnych powodów nie mogą znaleźć sobie miejsca w 'realnym świecie'" (Godzic, s. 92). Gdzie jednak przebiega tak wyraźna granica między światem realnym i wirtualnym w codziennym życiu? Obie przestrzenie wydają się podlegać tym samym prawom. Wykluczenie z przestrzeni rzeczywistej, nie oznacza natychmiastowej konstytucji w sieci. Być może ulegamy staremu zachwytowi nad nowym medium?
Blogi spełniają mimo wszystko najważniejszy postulat współczesnej kultury, łącząc swój program z fenomenem interaktywności. Komunikacja, która została podniesiona do rangi wyznacznika gatunkowego, nabiera w sieci szczególnego znaczenia. Odbywa się w czasie rzeczywistym, pomiędzy jednak konkretnymi ludźmi, na jakiś określony temat. Finalnym tworem jest zapis blogowy, który może spełniać w równym stopniu funkcję terapeutyczną co artystyczną.
Czy blogi to ekspozycja narratora i przyznanie mu roli wiodącej? Czy raczej pożegnanie perspektywy modernistycznej i pójście w projekt nieustannego współtworzenia znaczeń przez czytelników? W perspektywie dekonstruktywistycznej Derridy (1967) blog nabiera znaczenia losowej gry, pozbawionej zależności i rygorystycznego kontekstu. W tym sensie staje się procesem, wiecznym dialogiem, re-konstrukcją, roz-mową, roz-mienianiem,
roz-drabnianiem znaczeń. Tak jak nasza codzienność i wszystkie myśli.
W tej chwili sztuka współczesna porzuciła kategorię autora jako jedynego twórcy znaczeń. Określony projekt wymaga twórczego zaangażowania większej ilości autorów, w tym także widzów i uczestników. Blogi należą do pasma twórczego odbioru sztuki. Funkcja poznawcza jest jednocześnie funkcją autopoznawczą, porozumienie - współuczestniczeniem w pisaniu. "W cybersferze konstruować sztukę, to konstruować realność - przyznaje Roy Ascott - konstruować systemy komunikacyjne cyberprzestrzeni, wspierające nasze pragnienie wzmocnienia ludzkiej współpracy i interakcji w niekończącym się nigdy procesie konstruowania świata" (Ascott, 1993).
Kultura popularna to różnorodność. Niektórym kojarzy się z odbiorem przesłanek niskich, ludycznych, a nawet plebejskich. A jednak sztuka współczesna anektuje przestrzeń przynależną sztuce niskiej i koncentruje znaczną część swojej uwagi na ciele. W jakimś stopniu buduje przesłanie bliskie, rozpoznawalne przez ciało oraz jego mięsną strukturę. Podobnie blogi, z ogromną swobodą łączą w sobie dziecięce zafascynowanie kulturą popularną, ciałem i jego anomaliami. Blog jest lichą konstrukcją sieciowego ciała, które stanowi nic ponad miraż dla wędrujących. Odkrycie "tego drugiego", po tej "drugiej stronie", jest głębokie i płytkie jednocześnie. To odnalezienie studni bez dna, która tym bardziej przeraża próżnią, im bliżej leży pragnienia ideału. Bo blog to ciało wymyślone, wyśnione i wykreowane. Oczywiście, może pocić się, krwawić, tyć i umierać, wszystko jednak dzieje się w sferze zapisu cyfrowego. Oszustwo dokonuje się każdego dnia.
Blog jako miejsce dla kobiet? Kobiecy dyskurs, kobiece miejsce, jakkolwiek pojmowane ze względu na płeć użytkowników, organizuje kolejny zamach na modernistyczną tradycję. Blogi to miasta, domy mieszkalne, ulice, po których można wędrować i włóczyć się w nieskończoność. Figura wędrowcy, podróżnika w sztuce, poety wyklętego, niezauważalnego włóczęgi wielbiącego nieznajome, przechodniów i pejzaż miejski, związana była ściśle z mężczyzną. Blogi dokonują niezwykłej ekspozycji miejsca, w którym możliwy jest organiczny, zmysłowy, niewymuszony sposób błądzenia. Płeć w tej podróży przestaje odgrywać jakąkolwiek rolę. W sieci powstała nowa figura, włóczęgą staje się kobieta, czytelniczka, flâneuse, dandyska, obca.
Niektórym z nas blogi starczają za magazyny. Ich lektura połączona jest z niesłabnącą przyjemnością, poczuciem reklamowej świeżości, nasycenia, erotyki, cielesnej pełni. Między wyzwaniem, hedonizmem a uwiedzeniem, gdzieś tutaj przebiega linia ich odbioru. Publiczność lubi blogi, tak jak lubi historie na swój temat. Blogi to cielesne, przyjemne obcowanie z tekstem, uwiedzenie publiczności, wielki romans w sieci. Perspektywa kultury masowej prowokuje i podporządkowuje sobie publiczność, feminizuje ją i utrzymuje w stanie erotycznej zależności. Bo blogi to znikanie, rozpraszanie i korzystanie z przywileju cyklu. Zacieranie ustalonych podstaw świata. Powolne opuszczanie wysokiej, "męskiej" kultury. Pomiędzy parodią, pastiszem, odwróceniem i rozdarciem męskiego kostiumu, do którego nie ma powrotu, funkcjonują masy, wielbiciele kultury popularnej. Publiczność zostaje wciągnięta w nurt gry, która kończy się ich feminizacją. Po tym uwiedzeniu następuje odpoczynek i podjęcie kolejnej gry, tym razem na mocy zwiększonego narcyzmu, zwielokrotnienia wyrafinowania i cynizmu. Kopcewicz (2001) dostrzega w publiczności kultury masowej nie tylko wiecznych wędrowców i podróżników czy feministki, ale przede wszystkim lesbijki.
Blogi komunikują to, co ludzie. Mówią nam o codziennym rozpadzie, rozkładzie, rozmnożeniu i wymarciu. Najczęściej są banalną rozprawą o niemal - życiu, są płytkim, szybkim zapisem, pożarciem jakiegoś cytatu i czegoś mądrzejszego lub efektowniejszego z zewnątrz. Parodie, wycinki z gazet, strzępy, telewizyjny bełkot, fragmenty książek, tekstów piosenek, przepisy kulinarne. Choroba bardzo często stanowi w nich idealne podłoże do kreacji, twórczości, wyrażenia tego, co Sontag (1987) nazwała "pewną formą autoekspresji". Najczęstszym zawołaniem redaktora bloga staje się hasło współczesnej kultury: czujesz to? Blog jest więc pamięcią zewnętrzną, listą codziennych obowiązków i postanowień wobec bliskich. W swojej praktycznej formie przypomina kuchenne urządzenie, lodówkę, w której zawsze można znaleźć coś zostawionego na potem, niedojedzonego, zmrożonego. Blog jest obietnicą świeżości, przywołaniem, zaśpiewem deja vu.
Przywrócić do życia codzienność. Wędrówka po blogach to ciągłe zaczynanie od nowa, potwierdzanie własnej tożsamości, która opiera się na mistyfikacji i pragnieniach. Jest kreacją w każdym calu. Projektem na dziś. Rolę poznawczą pełni w nich ciało, które w naszych czasach spragnionych obrazów, odgrywa jeszcze większą rolę niż przedtem. Ciało i jego atrybuty na blogach, zdjęcia, szablony, księga gości, wpisy, liczba notek na stronie, to wszystko stanowi ponowoczesne wcielenie naszego "ja". Przestrzeń sprywatyzowaną, premutowaną, poszatkowaną, poddaną naświetlaniu.
Codzienność na blogach przeżywana jest z coraz większym blaskiem ( jak w serialach ), każdy może stać się tu bohaterem ( jak w quizach ), nic nie dzieje się z trudem, wszystkim rządzi przypadek percepcji ( jak w TV ). W każdej chwili można tu również popełnić samobójstwo, czyli skasować bloga i zacząć wszystko od nowa. Nowe wcielenie, nowy wygląd, nowe życie ( jak w grach komputerowych ).
Blog to zwykłe marzenie o nieśmiertelności i sławie. Upiększanie, dekorowanie własnych nagrobków przybiera tutaj szczególnej mocy. Wynika z apoteozy indywidualizmu i przekonania do własnych racji. Szczególna przestrzeń w jakiej sytuują się blogi, wpływ publiczności i interakcja, odbierają im prawo do zachowania seksualności. Jest ona raczej wariantem wypowiedzi, stylem, wypadkową, spełnieniem marzeń i oczekiwań. Jest w tym wiele z seksualnej utopii Lascha (1978), otwarcie dla każdego w geście absolutnej wymiany. Blog to widok, brak hamulców i zasłon. Przekaz wyraźny, przeźroczysty i szczegółowy. Teflonowa powierzchnia, na której nic nie może się utrzymać.
Agnieszka Kłos Redaguje www.agniusza.blog.pl
Blogi:
www.furja.blog.pl
www.ahawa.blog.pl
www.schwul.blog.pl
Bibliografia:
R. Ascott, "From Appearance to Apparition: Communication and Culture in the Cybersphere", w: "Leonardo Electronic Almanac", nr 10, 1993
R. Barthes, Światło obrazu, Warszawa 1995
J. Baudrillard, L`echange symbolique rt la mort, Paris 1976
J. Baudrillard, Postmodern Culture, London and Sydney 1985
J. Derrida, L`ecriture et la difference, Paris 1967
G. Dziamski, Awangarda po awangardzie, Poznań 1995
W. Godzic, Humanista w cyberprzestrzeni, Kraków 1999
L. Kopcewicz, "Polityka interpretacji rzeczywistości" w: "Kultura Współczesna", nr 2 - 3, 2001
Ch. Lasch, The Culture of Narcissism, American Life in an Age of Diminishing Expectations, New York 1978
P. Lejeune, Wariacje na temat pewnego paktu, Kraków 2001
A. Nacher, "Cyfrowa tożsamość Gender w (polskiej) cyberprzestrzeni" w: Gender - Kultura - Społeczeństwo, Kraków 2002
S. Sontag, Choroba jako metafora, Warszawa 1987
|